środa, 1 kwietnia 2020

Jak dbać o urodę podczas kwarantanny?

Jak dbać o urodę podczas kwarantanny?

Nie każdy z nas ma obowiązek kwarantanny, ale wszyscy staramy się nie wychodzić z domu. Jednak siedzenie w domu ma swoje granice. Po kolejnym dniu spędzonym na oglądaniu seriali, sprzątaniu, porządkach w szafie, zabawie z dziećmi/psem... mamy dość. W tym wszystkim nie możemy jednak zapominać o sobie i o pracy jaką włożyliśmy w swój wygląd. Mimo bardzo poważnej sytuacji na świecie, dla wielu osób robienie makijażu czy maseczek to sposób na relaks. Teraz mamy na niego dużo czasu, a wręcz możemy dać cerze odpocząć.


Da się żyć bez makijażu

Jeśli przeszliśmy w tryb pracy zdalnej albo po prostu siedzimy w domu, to możemy odczuwać mniejszą presję wyglądania jak człowiek. Nagle odkrywamy, że nie musimy się codziennie malować i nam z tym dobrze. Przy okazji można też zaobserwować zmiany w naszej cerze. Dużo osób używa mocno kryjących podkładów, które trzeba w odpowiedni sposób zmywać. Jednakże kiedy w ogóle się nie malujemy, możemy po prostu umyć twarz. A zatem jest ona czystsza, mniej zapchana, czy nagle odzyskuje nawilżenie i blask. 

O tym jak brak makijażu zmienia cerę przekonałam się właśnie podczas pracy zdalnej. Kontakt z ludźmi ogranicza się do rozmów telefonicznych i przesyłanych e-mail. Nikt Cię nie widzi, więc nikt nie oczekuje Cię zobaczyć w makijażu. Warto też pamiętać, że nie wszystkie kosmetyki nadają się pod makijaż. Ja osobiście nie używam produktów z kwasami z rana, jeśli planuję się pomalować. A skoro się nie maluję wcale, to z powodzeniem mogę ich używać na co dzień. 

Kiedy się nudzisz masz czas poćwiczyć

Zdaje sobie sprawę, że są też osoby, które nie wyobrażają sobie malować się raz na tydzień. Niestety wciąż też sporo osób musi wychodzić z domu do pracy i uzbraja się również w makijaż. Ponieważ dużo czasu spędzamy teraz, po prostu w czterech ścianach zapewnienie sobie rozrywki też jest ograniczone. Nie pójdziemy do parku czy na plotki do koleżanki, ale za to mamy więcej czasu na sprawy domowe.

Kiedy wszystko jest już posprzątane na błysk można zająć się sobą. Skoro i tak nie wychodzimy z domu mamy okazję przetestować nowe metody nakładania produktów czy pokombinować z kolorystyką. Przede wszystkim możemy jednak ćwiczyć blenowanie cieni, malowanie kresek, a nawet zrobić sobie pierwszy raz hennę na brwiach. Nawet, gdy nam nie wyjdzie i tak nikt nie zobaczy. Dzięki ćwiczeniom można po pewnym czasie robić niesamowite makijaże, które wcześniej nam nie wychodziły.

Domowe SPA codziennie

Jednak robienie makijażu nie każdego relaksuje. Więcej osób woli po prostu zrobić sobie maseczkę. Każdy dzień można przeznaczyć na małe domowe SPA. Nie musimy się śpieszyć, więc możemy wprowadzić 10 kroków pielęgnacji azjatyckiej. Codziennie wieczorem możemy też zrobić sobie inną maseczkę. 

Wiele sklepów internetowych ma teraz promocje między innymi na maseczki. Warto się zaopatrzyć na zapas i korzystać z tych leniwych dni, aby codziennie nakładać płachtę lub maseczkę zmywalną. Dobrze jest jednak na przemian używać maseczek nawilżających, oczyszczających i rozjaśniających. Stosowanie non stop tylko maseczek oczyszczających może przesuszyć nam cerę. Wyjątkiem są maseczki nawilżające. Takie możemy robić sobie codziennie.



piątek, 13 marca 2020

Depilacja laserowa - tak czy nie?

Depilacja laserowa - tak czy nie?
Zwłaszcza kiedy zbliża się lato i trzeba lub chcemy odsłonić trochę więcej ciała zaczyna się ten sam problem. Jak się pozbyć niechcianych włosków? Osobiście lubię mieć gładkie ciało i chyba jednak większość kobiet tak ma. Lubimy mieć gładkie nogi, pachy i bikini. Wiem, że są też osoby, które usuwają włoski z rąk. Cokolwiek jednak byśmy nie depilowały zajmuje to czas i sporo kosztuje w przeliczeniu na rok.


Popularne metody depilacji

Najwięcej osób po prostu depiluje ciało goląc włoski. U mnie się to sprawdza tylko pod pachami i na łydkach. Niestety w rejonie bikini mam okropne podrażnienia i na tyle ud też wyskakują mi czerwone kropki. Dobrym sposobem jest też krem do depilacji, który rozpuszcza włoski. Jednak tutaj zanim znalazłam taki, który faktycznie działa trwało to trochę. A do tego musicie pamiętać, że takie kremy mają silnie działające substancje chemiczne, które wcale nie są zdrowe. Co jeszcze? A no wosk. Tutaj problem jest taki, że trzeba mieć wprawę, aby jednym ruchem go zerwać razem z włosami, a nie ze skórą ;) Oczywiście są też mechaniczne depilatory i golarki, które również są jakimś tam sposobem radzenia sobie. Ale komu marzy się pozbycie włosów na zawsze wie, że metoda jest jedna... laser.

Depilacja laserowa - na czym polega?

Na temat depilacji laserowej jest wiele mitów, ale część z nich opiera się o fakty. Tylko trochę przeinaczone. Najważniejsze to wiedzieć, jak działa cała procedura. Przy pomocy urządzenia - lasera można się pozbyć całkowicie owłosienia, ale potrzebnych jest kilka zabiegów. Otóż laser usuwa tylko włosy, które akurat są w aktywnej fazie wzrostu! A włosy mogą być po prostu w różnych fazach, więc aby pozbyć się wszystkich potrzebne jest powtarzanie zabiegów. U wielu osób wystarczy 8 zabiegów.

Drugi potoczny mit to usuwanie tylko ciemnych włosów. Obecnie jest możliwe usuwanie także jasnego owłosienia, a wbrew pozorom ciemne włosy usuwa się trudniej. Dlatego tak ważne jest, aby korzystać z gabinetów, które oferują profesjonalne usługi. Choćby depilacja laserowa w Krakowie  to powszechny zabieg, ale musimy się przygotować, że będzie on wymagał kilku wizyt, aby w pełni być usatysfakcjonowanym.

Po jednej wizycie zobaczymy już efekt, a włosków odrośnie o wiele mniej, ale zapewne wciąż będziemy je widzieć w większości. Ponieważ wymaga to czasu, dobrze już dzisiaj pomyśleć, czy chcemy w tym sezonie wakacyjnym stawiać na maszynki czy też zainwestować w swoje ciało i mieć problem z głowy na bardzo długo.



poniedziałek, 9 marca 2020

Okulary drewniane - czyli co jeszcze możesz zrobić dla naszej planety?

Okulary drewniane - czyli co jeszcze możesz zrobić dla naszej planety?
Drewno to materiał, który głównie kojarzymy z wyrobem mebli, budową domów w górach czy nawet jako materiał opałowy. Jednak z drewna wykonuje się o wiele więcej przedmiotów niż mogliśmy do tej pory sądzić. Przede wszystkim możemy znaleźć sporą ilość produktów designerskich. W tym zegarki naręczne czy oprawki okularów korekcyjnych, a nawet okulary przeciwsłoneczne. Takie produkty wbrew pozorom są bardziej modne, niż modele wykonane z plastiku. Jeśli chcesz się wyróżniać tej wiosny i w lecie, to wybór drewnianych dodatków z pewnością będzie korzystny.


Dlaczego warto się zainteresować takimi wyrobami? Przede wszystkim przypomnij sobie ile na ulicach widziałaś/-eś osób noszących na nosie okulary drewniane? No właśnie. Jest to najnowsza moda, która w Polsce nie jest jeszcze powszechna, ale na świecie świetnie się przyjęła, a więc możesz być trendsetterem. Jeśli zastanawiasz się czy się przyjmie to przypomnij sobie jako było z drewnianymi zegarkami. Najpierw pojawiały się sporadycznie, a potem zrobił się na nie szał.

Do tego okulary z drewnianymi ramkami i zausznikami to pięknie wykonany produkt, który sprawi, że będziesz wyglądać wyjątkowo. Nowoczesne wzornictwo, wysoka jakość i piękny materiał sprawiają, że możemy mieć interesujący outfit każdego dnia.

Jednak jest jeszcze jeden ważny aspekt. Przede wszystkim okulary czy zegarki wykonane są w większości z drewna. Do tej pory najwięcej modeli okularów korekcyjnych i przeciwsłonecznych wykonuje się w oprawkach plastikowych. Musisz więc wiedzieć, że wybierając oprawki drewniane chronisz środowisko. Drewno jako materiał naturalny jest łatwiejsze w ponownym przetworzeniu. Natomiast w Europie przetwarza się ponownie jedynie około 10% plastiku. Czy nie lepiej kupić produkt, który nie tylko chroni środowisko, ale też jest piękny i super modny?

Hormony. Jak odzyskać równowagę w 14 dni?

Hormony. Jak odzyskać równowagę w 14 dni?
Na rynku jest dostępnych bardzo dużo książek o dietach, zdrowym odżywianiu czy nawet gospodarce hormonalnej. Sama nie interesowałam się tym tematem tak bardzo aż do momentu, jak okazało się, że jestem wiecznie chora, bo mam... Hashimoto. Jest to choroba autoimmunologiczna, która często atakuje też tarczycę i powoduje jej niedoczynność.


Dzięki Wydawnictwu Znak wpadła w moje ręce książka "Hormony. Jak odzyskać równowagę w 14 dni? autorstwa Magdaleny Wszelaki. Możemy w niej znaleźć wszystko co nam potrzebne. Od podstawowych informacjo o hormonach po autorski i prosty do wprowadzenia program żywienia, który pomoże każdej osobie - niezależnie od tego, co jest przyczyną jej problemów hormonalnych - znaleźć równowagę.

Przede wszystkim w tej książce znajdziemy też test, który pokaże z jakimi zaburzeniami się borykamy. Test można znaleźć również tutaj: http://bit.ly/hormony_test


Moje przypuszczenia i diagnoza lekarza niestety się sprawdziły. Nawet tu wychodzi mi Hashimoto. Jednak jeśli nawet wyjdzie wam, że wasze hormony szaleją z testu, warto to zawsze potwierdzić u lekarza. Chyba, że diagnozę już macie i tylko jak ja chcecie się upewnić.

Wspominałam już o planach żywieniowych. W tej książce znajdziemy informacje o tym jak usunąć toksyny z organizmu, uregulować poziom cukru czy nawet sprawdzić na co mamy nietolerancję. Przygotowane są również autorskie plany żywieniowe na 14 dni dla dwóch osób. Jest ich aż 11! I co ciekawe nie musimy szukać przepisów w Internecie. Są one po prostu na końcu książki. Przyznaje, że same przepisy nawet bez wprowadzania diety są dla mnie kuszące.

Książkę kupicie tutaj: http://bit.ly/Hormony_LP

sobota, 29 lutego 2020

Idealny prezent na Dzień Kobiet z My Gift DNA

Idealny prezent na Dzień Kobiet z My Gift DNA
Nawet, jeśli nie spodziewacie się dostać prezentu z okazji Dnia Kobiet to możecie zrobić go sobie same. Wskazówki zawsze przydadzą się też osobom, które szukają prezentu, ale nie mogą się zdecydować co będzie najlepsze. Niestety wybranie odpowiedniego prezentu to duża odpowiedzialność. Nie zawsze mamy też pomysł na prezent. Dużo osób lubi prezenty personalizowane, które pokazują, że o nich myślimy. Sporo osób lubi też podarunki praktyczne. Kolejny bukiet kwiatów nie zawsze się sprawdzi.


Co ja w tym roku dostanę na prezent i polecam też wam? Jestem z tych osób, które lubią albo kosmetyki albo praktyczne prezenty. Przy tej pierwszej opcji musicie bardzo dobrze znać daną osobę, aby trafić z prezentem. Przy tej drugiej jest zdecydowanie łatwiej, dlatego osobiście ją polecam. A jaki Prezent Na Dzień Kobiet warto kupić?


Dla mnie najlepszym prezentem, jest coś, co się przyda codziennie. A zarazem będzie nam przypominać o tym, że ktoś o nas myśli. Bardzo fajną opcją jest więc personalizowany kubek z imieniem.

Kubek na kaw, żebyś zawsze miaua w czym wypić kawę jest świetny dla każdej kociary! Znajdziecie go tu: https://mygiftdna.pl/kubki/miaua Sama mam dwa koty i kocham kawę, więc ten motyw to strzał w dziesiątkę. Jeśli szukacie prezentu dla mamy z okazji Dnia Kobiet możecie wybrać bardziej stosowny napis jak np. ten https://mygiftdna.pl/Kubki/Mama. Kubki zawsze się przydadzą. Naprawdę nikt nigdy nie narzekał na kolejny kubek. Zwłaszcza ze swoim imieniem.


Kolejny ciekawy prezent to album na zdjęcia. Wielka Księga Przygód - https://mygiftdna.pl/album-z-grawerem/wielka-ksiega-przygod To nie tylko prezent dla małych kobietek, ale i dla nastolatek, a nawet dla dużych lasek. Zdjęcia rodzinne, wydrukowane selfie czy z wypadów w babskim gronie trzeba gdzieś schować. A taki album można również personalizować imieniem podróżnika, więc będzie to świetna acz praktyczna pamiątka.

Osobiście cierpię na deficyt album i przez to wstrzymałam się z drukowaniem wielu zdjęć. Teraz mam swoją Wielką Księgę Przygód, gdzie zmieści mi się aż 300 zdjęć, więc chociaż część z tych, które leżą w szufladzie mogę schować.

Nie bójcie się kupić prezentu nawet dla samej siebie, jeśli macie na to ochotę. Nie musicie czekać aż ktoś zrobi to dla was. Mam nadzieje, że choć te propozycje pokazały wam, że nie zawsze trzeba kupić po prostu kwiaty, ale i inne bardziej praktyczne acz ładne i przede wszystkim personalizowane rzeczy mogą się spodobać osobie, która będzie obdarowana.

p.s. chętnie przygarnę jeszcze z 5 albumów na zdjęcia. Te z wakacji 2016 nadal czekają na wydruk :D



piątek, 21 lutego 2020

Czarna pasta - czy naprawdę wybiela zęby?

Czarna pasta - czy naprawdę wybiela zęby?
Śnieżnobiały uśmiech to marzenie wielu osób, w tym moje. Niestety utrzymanie zębów choćby w stanie bez przebarwień nie jest najłatwiejsze, a co dopiero doprowadzenie ich do białości. Jednak obecnie mamy wiele "sprawdzonych metod" oraz specjalistycznych środków, które pozwolą nam walczyć z przebarwieniami oraz uzyskać jaśniejszy koloryt zębów. Z całą pewnością można powiedzieć, że bardzo popularne są tak zwane czarne pasty do zębów. Jak one działają?


Jak działają czarne pasty?

Warto wiedzieć, że nie jest to żaden wynalazek alchemiczny, a bardzo prosta formuła oparta o aktywny węgiel w składzie. Czarna pasta do zębów nie tylko wybiela szkliwo, ale przede wszystkim świetnie oczyszcza zęby, sprawia, że mamy świeży oddech oraz niweluje przebarwienia, które codziennie się pojawiają na naszych zębach. Każda osoba, która pije kawę lub herbatę, albo pali papierosy, jeśli nie używa oczyszczających, a nawet wybielających past do zębów szybko może zobaczyć jak pojawia się przebarwienie, którego nikt nie chce.

Czarne pasty do zębów bazują na węglu, który oprócz szlifowania szkliwa, usuwania kamienia nazębnego czy wybielania, chroni również przed próchnicą. Do wyboru są różne rodzaje past, które często mają jeszcze dodatkowe składniki, jakie zwalczają bakterie pojawiające się w jamie ustnej czy wspomagają efekt czyszczenia i wybielania zębów. Ponadto pasty bazują na naturalnych aktywnych węglach drzewnych, przez co są bezpieczne w użyciu. Są również przystępne cenowo.

Zdecydowanie jest to lepsza alternatywna niż chemiczne wybielanie zębów, które nie tylko osłabia szkliwo, ale wręcz niszczy zęby. Plus aby w ten sposób rozjaśnić szkliwo trzeba mieć najpierw super zdrowe zęby. O czym to świadczy? O tym, że są to metody inwazyjne. A tutaj korzystając z pasty z węglem nie tylko oczyszczamy zęby, ale też chronimy jamę ustną przed bakteriami, a nawet zapobiegamy próchnicy. Jak więc widać, jest to o wiele zdrowsza metoda.


środa, 19 lutego 2020

Recenzja - Instituto Espanol

Recenzja - Instituto Espanol
Instituto Espanol ma sporo ciekawych kosmetyków. Tym razem mam okazję testować tzw. kremy naprawcze. Niestety są one mi bardzo potrzebne, ponieważ mam bardzo such i szorstkie stopy, a kolana czy łokcie nie wyglądają lepiej. Zwłaszcza w zimie mam tak duży problem ze stopami, że czuję, że skóra na podeszwie jest dosłownie ściągnięta, a do tego lubi swędzieć.


Avena krem na suche partie ciała takie jak łokcie, kolana czy stopy sprawdził się u mnie naprawdę dobrze. Jego konsystencja jest dość gęsta, ale nie jest tępa czy super tłusta. Jak dla mnie wchłania się naprawdę dobrze. Skóra po nim pozostaje gładka, miękka i odżywiona. Już po pierwszy użyciu skóra jest bardziej komfortowa. Jednak warto go nakładać regularnie na przykład na noc.


Krem do tego jest bardzo wydajny. Opakowanie ma 150 ml i wystarczy na długo, bo na jedno kolanko używam ilości odpowiadającej ziarnka grochu. Na stopy trochę więcej. Mimo to naprawdę posłuży mi on pewnie do lata.


Kolejny krem od Instituto Espanol to krem nawilżający z 20% urea, czyli mocznikiem. Mocznik zawarty w kremie jest substancją o dużej zdolności do pochłaniania wody, dzięki czemu zapewnia prawidłowe nawilżenie skóry. Dlatego też ten krem jest naprawdę dobry w nawilżaniu skóry.


Ja go używam głównie do stóp. Bardzo szybko się wchłania i ma lekką konsystencję. Seria Avena, którą wam pokazywałam jest o wiele gęstsza i działa odżywczo. Urea działa nawilżająco. Czasem używam jej też na całe nogi,ale głównie skupiam się na stopach.


Krem naprawdę fajni nawilża i zostawia skórę taką... świeżą, ale zadbaną. Powiedziałabym nawet, że trochę bardziej promienną i z połyskiem. Zdecydowanie nie jest matowa i sucha po tym kremie. Dlatego całkiem go polubiłam. Do tego opakowanie jest ogromne i starczy na długo, bo kremu naprawdę niewiele trzeba ;D

wtorek, 18 lutego 2020

Recenzja - Trico Botanica Oczyszczanie i Relaks

Recenzja - Trico Botanica Oczyszczanie i Relaks
Trico Botanica to marka, którą wiele razy widziałam na Instagramie. Do tej pory nie widziałam ani jednej negatywnej opinii. Czy ta marka faktycznie ma takie dobre produkty? Zaraz wam o tym opowiem.


Przez ostatnie tygodnie używałam linii Oczyszczanie i Relaks, która głęboko oczyszcza nie tylko włosy, ale przede wszystkim skórę głowy. Są to produkty polecane do skóry głowy, która potrzebuje intensywnego nawilżenia oraz łagodzenia podrażnień. Skąd ja to znam... Niestety od wielu lat na drugi dzień po umyciu włosów szalenie swędzi mnie skalp. Próbowałam różnych produktów, w tym przeciwłupieżowych i nic. Dlatego bardzo mnie zaciekawiła ta linia produktów od http://tricobotanica.pl/. Czy działają?


Krem do skóry głowy

Krem stosuje się przed myciem włosów w celu oczyszczenia i nawilżenia skóry głowy, a także przygotowania jej do kolejnych zabiegów. Polecany jest szczególnie do skóry podrażnionej lub ze stanami zapalnymi. Zawiera między innymi ekstrakt z rumianku pospolitego, aloesu, prowitaminę B5 czy ekstrakt z nagietka lekarskiego.


Przyznaje się nigdy wcześniej nie używałam produktów specjalnie do mycia skalpu. Wcierek oczywiście używałam, ale osobny produkt do mycia, co to to nie. Ten lotion ma mleczną konsystencję, która jest naprawdę lekka. Prawdę mówiąc nie wiem czy używam go w odpowiedniej ilości, bo po wyciśnięciu na wilgotną skórę głowy (robię przedziałki i przeciągam końcówką między włosami), wręcz nie czuję, że coś na niej mam. Produkt masujemy i zmywamy, a potem używamy szamponu.


Zatem nie jestem pewna, czy używam go dobrze, ale w połączeniu z resztą produktów mój skalp faktycznie odczuwa ulgę. I z całkowitą pewnością nie sprawia on, że skóra się szybciej przetłuszcza czy włosy są oklapnięte.


Szampon do mycia włosów

Szampon polecany jest nawet do codziennego stosowania i do wszystkich rodzajów włosów. Usuwa toksyny i inne zanieczyszczenia ze skóry głowy, jak i z włosów. Również ma ekstrakty w składzie takie jak, nagietek lekarski, rumianek pospolity, biabobol czy olejek miętowy. Dzięki temu łagodzi podrażnienia i wykazuje działanie przeciwzapalne.


Producent obiecuje, że włosy po tym szamponie będą lśniące. Przede wszystkim zauważyłam, że po kremie i szamponie moje włosy są naprawdę czyste, ale nie obdarte do gołego włosa. Wiecie co mam na myśli. Czuć, że są oczyszczone, ale nie są skrzypiąco czyste. Do tego są o wiele lepiej uniesione u nasady niż po mocno oczyszczających szamponach.


Jednak co ciekawe moje włosy wyglądają najlepiej parenaście godzin po myciu. Dochodzą do siebie i są super miękkie, gładkie, błyszczące i nawilżone. Zaraz po umyciu też fajnie wyglądają, ale naprawdę dopiero na drugi dzień pokazują się z tej lepszej strony. Szampon również nie sprawia, że muszę je myć częściej czy rzadziej. Muszę przyznać, że szampon ma też bardzo ładny, miętowy zapach. Nie utrzymuje się jednak na włosach.


Lotion łagodzący podrażnienia skóry głowy

Z kolei lotion stosuje się jako wcierkę do skalpu już po umyciu włosów, ale jeszcze na wilgotną skórę. Zawiera między innymi ekstrakty ze ślazu dzikiego, z rumianku pospolitego, z nagietka lekarskiego z aloesu. Ale też ma cały szereg olejków eterycznych między innymi czuję tu miętę i pomarańczę.


Nigdy nie byłam regularna w używaniu wcierek, ale tutaj skoro mam już komplet, to używam wszystkiego razem. Bardzo podoba mi się miętowo-pomarańczowy zapach tego produktu. Konsystencja jest bardzo lekka, jak woda. Nakładam produkt pipetą od razu na skórę, a potem masuję chwilę, aż się wchłonie. Niestety zapach się ulatnia.


Podsumowując u mnie te kosmetyki się sprawdziły. Włosy, jak i skóra głowy są czyste, ale nie wysuszone. Wręcz przeciwnie. A do tego od kiedy ich używam nic mnie nie swędzi. Musicie też wiedzieć, że są to kosmetyki bez SLS, parabenów, petrolatów i barwników. Skład mają więc fantastyczny. Zdecydowanie kupię je jeszcze nie raz. Choć przyznaje, że kuszą mnie też inne serie ;)





niedziela, 5 stycznia 2020

NOU - Avery elegancki zapach dla mężczyzn

NOU - Avery elegancki zapach dla mężczyzn
Miałam ogromne szczęście, bo paczkę z nowym zapachem NOU odebrałam z poczty w Wigilię ;) Idealny prezent dla taty, czyli kolejna woda toaletowa do kolekcji. Cóż zawsze daję takie prezenty tacie, bo sam sobie zapachu nie kupi. Więc wiem, że z prezentem trafię na sto procent. A co z samym zapachem? Tym razem jest to woda toaletowa NOU Avery. Tata ma już jeden zapach tej marki i jest z niego zadowolony. A co możemy powiedzieć o tym?


Avery

Woda toaletowa jest przesycona energetycznymi nutami o świeżym zapachu, który ma pobudzać do działania. Dedykowana jest nowoczesnym i aktywnym mężczyznom, ale jak dobrze wiemy każdy ma inny gust i dlatego warto wąchać zapachy przed zakupem, ponieważ coś nieoczywistego może nam się spodobać.



W Avery naprawdę czuć tę świeżość, ale z drugiej strony od razu czuć, że są to męskie perfumy. Mamy tutaj różne nuty zapachowe, które łączą się w naprawdę przyjemny zapach. Nuty głowy to kwiat neroli, cytryna i bergamotka. Z kolei nuty serca to lawenda, szałwia i owoce jałowca. Natomiast nuty bazy to drzewo sandałowe, bursztyn i mech.


Prawdę mówiąc połączenie tych składników jest bardzo dobre i trudno jest wyszczególnić jeden zapach np. lawendy. Całość jest naprawdę przyjemna. Nienachalna, niezbyt mocna, ale wyczuwalna. Do tego utrzymuje się cały dzień na skórze, co też jest ogromną zaletą. Zapach jest dość unikatowy, ale nie nudzi się szybko. Jest naprawdę fajnym zapachem na co dzień, do pracy, na spotkanie, po prostu na wyjście z domu. Tata jest naprawdę zadowolony z prezentu, bo woli świeże zapachy, ale takie gdzie czuć, że są przeznaczone dla mężczyzn, nie żadne unisexy :)

Mogę więc powiedzieć, że to zapach dla wielu mężczyzn. Nie tylko dla bardzo młodych, ale może przypaść do gustu też tym starszym. A do tego trzyma się cały dzień, więc można powiedzieć, że jest też praktyczny i wydajny. Muszę jeszcze zwrócić uwagę na flakon, ponieważ jest bardzo zgrabny. Nie zajmuje na półce na kosmetyki dużo miejsca i nie jest "za ozdobny". Ot flakon z wodą toaletową. Z pewnością i ten aspekt spodoba się panom.







czwartek, 2 stycznia 2020

Mediheal - maseczki w płachcie, które odmienią Twoją pielęgnację

Mediheal - maseczki w płachcie, które odmienią Twoją pielęgnację
Uwielbiam maseczki w płachcie co widać choćby po moich denkach. Jednak są maski, które lubię bardziej i kupuję non stop, ale są też takie, które kupię raz i nigdy do nich nie wrócę. Muszę przyznać, że maseczek z Mediheal miałam co najmniej 10 różnych i z każdej byłam zadowolona. Ostatnio miałam okazję przetestować trzy maseczki, w tym dwie dla mnie całkiem nowe. I zgadnijcie co? Dobre są ;)


N.M.F. Aquaring - maseczka nawilżająca, światowy bestseller, KWC na Wizaż

Kwas hialuronowy zawarty w masce intensyfikuje działanie nawilżające, poprzez wiązanie wody w naskórku. Ceramidy doskonale wzmacniają skórę wypełniając przestrzenie międzykomórkowe, dzięki czemu skóra jest bardziej ujędrniona i wygładzona.  Składniki aktywne: Kwas hialuronowy, ceramidy, wyciąg z kwiatów róży stulistnej, wyciąg z grzyba hub, oczar wirginijski, olej ze słodkich migdałów, glutamina, arginina, hydrolizowany kolagen, sok z aloesu, ekstrakt z wierzby, betaina, alantoina.


Mam tę maskę nie pierwszy raz i wiem, że świetnie działa nawilżająco. Ponoć sprzedała się już w ilości ponad 1 mld sztuk na całym świecie. Nie dziwię się, bo maseczki Mediheal są dość tanie, łatwo dostępne - np. Douglas, e-zebra.pl. 


Sama maseczka ma bardzo mokrą, ale wygodną płachtę. Dobrze leży na twarzy, nie spada, nie ścieka. Tę maseczkę śmiało można trzymać kilka minut dłużej niż każe producent, bo nadal jest super mokra. Po zdjęciu zawsze na twarzy zostaje dużo esencji do wmasowania. Ja nadmiar ściągam czystym wacikiem. Twarz jest pięknie nawilżona i przyjemna w dotyku.

Maska 2-etapowa Hydro z ceramidami

Capsule100 Uszczelniająca maska 2-etapowa z ceramidami łączy w sobie podwójne działanie: wspomagające opóźnienie procesów starzenia się i uszczelnienie cementu międzykomórkowego. Hydrolizowany kolagen i ekstrakt z bluszczu pospolitego zwiększają nawilżenie skóry i jej rewitalizację. Ceramidy zawarte w kapsułce zapewniają szczelność międzykomórkową, stanowią barierę dla niekorzystnych czynników zewnętrznych oraz wspomagają wygładzanie zmarszczek, poprzez zwiększenia działanie antyoksydacyjnego. Po aplikacji skóra jest bardziej ujędrniona, nawilżona, napięta.


Tej maseczki wcześniej nie miałam, ale widziałam już dobre opinie o niej. Tutaj mamy do czynienia z maseczką w dwóch etapach. Najpierw nakładamy płachtę, a po jej zdjęciu korzystamy z kapsułki, która zawiera serum. Od razu wam powiem, że tego serum jest tak dużo, że starczy wam na tydzień, bo wystarczy go duża kropla, aby pokryć całą twarz.


A efekty? Po samej płachcie twarz jest dobrze nawilżona, gładka i po prostu widać, że jest w lepszym stanie. Natomiast po kapsułce jest również nawilżona i gładka, ale zyskuje błysk. I tutaj mam problem, bo jeśli damy odrobinę za dużo twarz będzie bardziej tłusta niż delikatnie błyszcząca. Więc ampułkę warto zostawić sobie na nocną pielęgnację, bo pod makijaż się absolutnie nie nadaje.

Golden Chip - maseczka rozjaśniająca z akupresurą

Maska akupresurowa Golden Chip zwiększa rozświetlenie poszarzałej skóry i jej regenerację. Hialuronian sodu wspomaga nawilżenie i wygładzenie skóry, chroniąc ją przed utratą wody. Stabilna postać witaminy C i glutation wzmagają działanie intensywnie rozjaśniające plamy, przebarwienia oraz ujednolicanie kolorytu skóry. Po aplikacji skóra jest bardziej promienna, rozjaśniona, pełna blasku."


To też była dla mnie nowość. Zainteresowała mnie ta akupresura, ale powiem wam, że maseczka na płachcie ma po prostu takie mini metalowe guziczki, które po rozprowadzeniu płachty na twarzy się naciska kilka razy i już. Nie wiem czy to działa, bo każdy ma inną twarz i po prostu można nie trafić tymi punktami w aktualne miejsca, które trzeba ucisnąć, aby poprawić wygląd cery. Zatem fajny bajer, ale jednak nie każdy z tego skorzysta.


Sama maseczka ma za zadanie też rozjaśniać. I tutaj się zgadzam, bo po jednej maseczce zauważyłam, że drobne i starsze przebarwienia po pryszczach faktycznie się zmniejszyły. Nie zniknęły całkowicie, ale widać było zmianę gołym okiem. Myślę, że przy regularnym stosowaniu byłoby możliwe zlikwidowanie wielu przebarwień dzięki tej maseczce.

A wy lubicie maski w płachcie?

Copyright © 2016 N. o kosmetykach , Blogger