środa, 2 stycznia 2019

Denko grudzień 2018

Grudniowe denko mnie zaskoczyło. Już w listopadzie wiedziałam, że kilka produktów mi się skończy, ale to ile faktycznie udało mi się zużyć przerosło moje oczekiwania, a nawet co niektóre kosmetyki wzięły mnie z zaskoczenia ;) Niniejszym prezentuję ostatnie denko 2018 roku.


Kosmetyki do twarzy - z ciekawości przecięłam gąbkę do makijażu i ... w środku czysta ;)
  • Cosrx plastry na pryszcze - polecam bardzo mocno!
  • BeBeauty płatki kosmetyczne - kolejna paczka porządnych płatków.
  • Gąbka do makijażu - pies ja złapał i muszę się z nią pożegnać, ale była bardzo fajna i jak widać tylko na zewnątrz się brudziła, a do środka podkład nie docierał wcale.
  • Garnier Aqua Bomb - recenzja tutaj
  • Skin79 Sue żel nawilżający - recenzja
  • Kose Softymo Speedy cleansing oil - olej do mycia twarzy, genialny w swojej prostocie. Już kupiłam kolejne opakowanie.
  • Colgate Advanced White pasta do zębów -  nie wiem dlaczego, ale u mnie takie pasty działają max. 2 tygodnie na rozjaśnianie przebarwień i tyle. Nie jest zła jako środek do mycia zębów, ale efekt wybielający nie powala.
  • Alterra rumiankowa pomadka - dobra, ale muszę jej używać regularnie, żeby mieć efekt.
  • Missha Night Repair Borabit Ampoul - recenzja tutaj


Maseczki w płachcie - w grudniu zrobiłam sobie miesiąc z maseczkami w płachcie marki A'pieu, ale oprócz nich użyłam też kilku innych.

  • A'pieu maski w płachcie - recenzje pojawi się w styczniu.
  • Garnier Pure Charcoal - na moje szczęście to ostatnia maska Garniera jaką mam. Dla mnie są słabe, nic nie robią, a nawilżenie czuć jakieś 5 minut, a potem cera robi się sucha. A do tego cena... za 10 złotych można kupić o wiele lepszą maskę.
  • It's skin Power 10 Formula Po - ta maseczka ma zwężać pory, ale oprócz tego bardzo dobrze odżywia i nawilża cerę na dłuższy czas niż 5 minut ;)
  • Neogen Fiber Mask Brightening and Hydrating - jest świetna, ale nadmiar esencji po jej zdjęciu warto zetrzeć płatkiem lub zmyć czystą wodą, bo inaczej idzie dostać szału. Esencja nie chce wsiąkać w skórę i zostawia tłusty film, a właściwie warstwę jakby oleju, ale po przemyciu wodą cera jest idealna! Miękka, gładka, odżywiona, nawilżona i bardzo przyjemna w dotyku, a do tego ładna. Bardzo mi się podoba efekt, nawet jeśli najpierw trzeba się nakombinować jak pozbyć się filmu z twarzy to i tak warto.


Maseczki do zmycia wodą - tutaj mam dosłownie trzy sztuki, choć Flor de Mayo to maseczki na raz, a GlamGlow używam od stycznia sporadycznie i jak widać dopiero teraz miniatura mi się skończyła.
  • Flor de Mayo - oczyszczająca i nawilżająca maseczka w kubeczku. Ponieważ, nie da się jej zamknąć trzeba zużyć zawartość na raz. Będzie osobna recenzja, ale powiem wam, że jestem zadowolona z obu maseczek.
  • GlamGlow Supermud - chyba najbardziej znana i polecana maseczka tej marki. Osobiście ją uwielbia i kupię kolejny raz. Próbowałam tańszych "zamienników", ale żaden nie działa tak dobrze lub nawet jeśli działa podobnie to jest tak mało wydajny, że bardziej opłaca się kupić Glamglow.


Kosmetyki do ciała i włosów - czyli to wszystko co nie pasuje mi do innych kategorii produktów.

  • Nivea Men pianka do golenia - polecam do golenia nóg czy pach, ponieważ jest bardzo gęsta i dobrze się trzyma ciała, a do tego wystarcza mała ilość, co czyni ją wydajną. Nie wiem dlaczego, ale męskie pianki jak dla mnie mają lepszą jakość niż damskie.
  • Aussi Moist odżywka do włosów - mam mieszane uczucia. Z jednej strony to fajna odżywka, a z drugiej po napisie Moist liczyłam na mocne nawilżenie włosów, a takiego ta odżywka nie daje. Nie są po niej suche, ładnie się układają, dobrze rozczesują i błyszczą, ale super nawilżenia i nawodnienia nie miałam.
  • Rexona antyperspirant w sztyfcie - złapany kiedyś na szybko podczas zakupów. Nie jest zły. Powiedziałabym nawet, że Rexona ma jedne z najlepszych antyperspirantów, ale nie daję ochrony nawet na 8 h, więc te 48 to jakiś żart producenta chyba :)
  • Marion olejek na końcówki - wcisnęłam go do szafki z suszarką i o nim zapomniałam tak bardzo, że skończył się termin ważności... rok temu.
  • Duft and Doft krem do rąk - uwielbiam te kremy! Na zdjęciu miniaturka, ale są tak poręczne, że można wsadzić do kieszeni i mieć cały czas przy sobie. Świetnie odżywia i nawilża, ale nie pozostawia lepkiej warstwy.
  • Rituals - mydło w płynie i krem do ciała - będzie osobna recenzja całego zestawu prezentowego.
  • Nivea Protect and Care - antyperspirant w miniaturce... ech i dobrze, bo jest tak słaby, że zamiast 48 h powinien mieć napisane 48 minut. To jest produkt tylko dla osób, które się nie pocą wcale, bo używają Etiaxilu czy Antidralu. Dla przeciętnego człowieka to się nie nada.
  • Nature Queen peeling imbirowy - recenzja tutaj
  • Efektima peeling węglowy - recenzja


I to by było na tyle :) W styczniu robię miesiąc z maseczkami w płachcie Skin79. Jak mogliście zobaczyć na moim IG story zamówiłam ich aż 10, plus mam jeszcze jedną w zapasach. Podejrzewam, że wszystkich nie zużyję, ale postaram się wypróbować maseczki z różnych serii, aby móc je wam opisać.

Jak wasze denka?

11 komentarzy:

  1. Sporo udało Ci się zużyć. U mnie niestety bardzo słabo :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie szkodzi ważne, że używasz a nie robisz to bo musisz mieć coś do postu na blogu ;)

      Usuń
  2. O kochana te plastry na pryszcze chetnie bym przetestowala, lubie jak szybko znikaja hihihi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupuję na ebay :) Polecam, bo wystarczy jedna noc z plastrem i po pryszczu ;)

      Usuń
  3. U mnie denko było, zresztą sama widziałaś :D Cosrx jest za plastry bardzo chwalone. Ja raczej nie mam problemów z wulkanami, więc nie dane mi ich przetestować :/ Na ten olejek z Kose juz się napaliłam...I sprawdziłam skład. Niestety nie sprawdza mi się nic z parafiną w składzie (czy tam olejem mineralnym, jak zwał tak zwał), więc pozostaje mi DHC japońskie :D Te płatki BB już któryś raz widzę chwalone. Nigdy nie chce mi się stać w kolejce w Biedrze, ale chyba w końcu muszę odboleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety muszę zawsze mieć plastry w zapasie, bo nawet z przeziębienia mi się ropny pryszcz robi ;/ DHC dla mnie jest za drogie na tę chwilę. Z Kose nie mam żadnego problemu, nawet wydajność jest super i ta wersja jest bez zapachu, więc jeden podrażniacz mniej. W sumie olej mineralny mi nie przeszkadza, bo i tak go zaraz domywam pianką, więc tylko kilka sekund siedzi na twarzy :D

      Usuń
    2. ja jestem na to cholerstwo uczulona i wystrzegam się jak mogę, czy to w olejach, kremach, czy w czymkolwiek. Jeżeli ci nie przeszkadza, to mogę podesłać ci całe opakowanie olejku do mycia Welcos Kwailnara, który początkowo mi się dobrze sprawdzał, a po jakimś czasie parafina dała o sobie znać :/ DHC tanie nie jest, chociaż zależy jak trafisz. Plusem są refille, gdzie 180 ml stoi za niecałe 20$ teraz na yesstyle (wersja Mild Touch).

      Usuń
    3. No właśnie to 20$ to już dla mnie dużo za olej, ale z drugiej strony są wydajne XD Może kiedyś kupię.

      Usuń
  4. Znam tylko płatki i maskę w płachcie z Garnier, ale denko bardzo okazałe! U mnie grudzień, można by rzec, że standardowych rozmiarów :)

    OdpowiedzUsuń

Komentując posty na blogu wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych, które są między innymi wykorzystywane w analizie statystyk poprzez Google Analytics, Google AdSense i technologię Blogger.

Blog nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies.

Copyright © 2016 N. o kosmetykach , Blogger