- panda,
- szop pracz,
- niedźwiedź.
Wybrałam wersję z pandą, bo po prostu najbardziej lubię to zwierzątko z grupy wyżej wymienionych. Logicznie nie? Jednak już teraz wam zdradzę, że chętnie kupię dwie inne wersje, aby sprawdzić jak one się sprawdzają.
Obietnice producenta:
Maseczka panda ma nam zapewnić rozjaśnienie skóry w okolicy oczu, zmniejszyć widoczność zmarszczek, odżywić i nawilżyć skórę, dodać blasku i elastyczności.
Moja opinia:
Po jednym nałożeniu maski mogę powiedzieć, że faktycznie nawilża i rozjaśnia w sensie pozostawia skórę promienną. Może przy dłuższym i regularnym stosowaniu pojawiły by się inne wspomniane efekty. Maska nie ma drażniącego zapachu. Nie podrażniło mi oczu, nie wysypało mnie, nie sprawiło żadnego dyskomfortu.
Jak widać maseczka dobrze przylega, nie zsuwała się podczas trzymania, ale na nosie mi się strasznie marszczyła. Płachta sama w sobie jest średnio gruba. Nie jest to prześwitujący materiał, ale też nie super sztywny. Jej kształt jest ciekawy, ale przede wszystkim ładnie pokrywa okolicę pod oczami i w zewnętrznych kącikach. Jak na maseczkę w sam raz. Nasączenie też było odpowiednie. Nic mi nie kapało, ale też maska nie wyschła podczas wskazanego czasu trzymania na twarzy.
Maseczka kosztowała 1,43$ na beautynetkorea.com. Pamiętajcie jednak, że kupując na tej stronie płaci się za przesyłkę, więc warto wziąć od razu kilka rzeczy :)
Urocza jest :) zwierzakowe maski podbijają Polskę ;)
OdpowiedzUsuńNajczęściej te z nadrukiem całego pyszczka zwierzaka na płachcie ;)
Usuńtakiej maski jeszcze nie miałam :D
OdpowiedzUsuńPolecam spróbować na sobie ;) Choćby żeby sobie śmieszne zdjęcia porobić ;)
UsuńBombowo sie w niej wyglada <3
OdpowiedzUsuńPrawie jak Zorro :D
Usuń