wtorek, 1 maja 2018

Meet Beauty 2018 - jak było naprawdę?

Może zacznę od tego, że brałam już udział w konferencji Meet Beauty. Była to pierwsza edycja wydarzenia i pewnie większość osób nie wiedziała co dokładnie będzie się działo i jak to wszystko wygląda. Porównując obecną - IV edycję MB do I, w której brałam udział widzę wiele podobieństw, ale też znaczny postęp i rozwój w samej organizacji.


Miejsce
IV edycja wydarzenia miała miejsce w Hotelu Lord (Okęcie). Mimo, że z centrum miasta jest to spory kawałek to dojazd nie sprawił mi problemu. Nie zatrzymałam się w tym hotelu, ponieważ wolę lokalizację w okolicach Nowego Świata. Sam hotel jest bardzo ładny, czysty i widać, że zatrudniona obsługa dobrze wykonuje swoje obowiązki. Przy tej okazji muszę też nawiązać do jedzenia serwowanego w postaci bufetu do kawy czy obiadu. Wszystko było smaczne, a wybór był tak duży, że każdy obojętnie od tego na jakiej jest diecie znalazł coś dla siebie. 
Warsztaty i wykłady
Podczas konferencji można było uczestniczyć w wykładach i warsztatach. Zapisałam się na te, które najbardziej mnie interesowały i nie żałuję wyboru. Po oficjalnym powitaniu w sobotę rano od razu udałam się na warsztaty z marką Annabelle Minerals. Prowadząca dużo opowiadała o marce, ale też wykonała makijaż na modelce, więc mogłam zobaczyć omawiane produkty w użyciu. Siedziałam na tyle blisko, że dokładnie widziałam co makijażystka robi i w jakiej kolejności. Było to dla mnie ciekawe, ponieważ wcześniej nie miałam bezpośredniego kontaktu z tymi kosmetykami, a jedynie o nich słyszałam czy widziałam w Internecie. Tak serio są jeszcze tacy ludzie :)


Po warsztatach miałam iść na wykład o olejkach eterycznych, ale zrezygnowałam z tego pomysłu na rzecz kilku miłych pogawędek. Przerwa obiadowa zleciała również dość szybko i nastał czas warsztatów z marką O2 Skin. O tej marce usłyszałam pierwszy raz. Ale lubię tlen w kosmetykach i moja skóra na zabiegi z tlenem reaguje dobrze, więc ucieszyłam się, że będę mogła spróbować kosmetyków z tlenem w domu. Podczas warsztatów były obecne też ambasadorki marki, które można było zapytać nie tylko o to jak to jest być ambasadorką, ale też jak na dziewczyny zadziałały te kosmetyki. Muszę przyznać, że to bardzo pomysłowe ze strony marki zaprosić ambasadorki na warsztaty i wcześniej się z tym nie spotkałam. Na warsztatach można też było dostać produktu marki - serum i krem pod oczy.

W niedzielę przez komplikacje z dojazdem mało co, a bym się spóźniła na warsztaty makijażowe z Pierre Rene. Ale udało mi się wejść prawie na czas. W samych warsztatach podobało mi się to, że na Klaudię Owczarek, która wykonywała pokazowy makijaż na modelce była nakierowana kamera, z której obraz padał na ekran i widać było bardzo dobrze co konkretnie jest robione, jaki pędzel, jaki produkt jest nakładany itd. Podobał mi się pokazowy makijaż choć moje umiejętności jeszcze nie są aż tak zaawansowane, ale teraz chociaż wiem co mam robić ;) Marka na krzesłach pozostawiała też małe torebeczki z upominkami co oczywiście było całkiem miłe.

Najbardziej liczyłam na to, że poszerzę swoją wiedzę o walce z trądzikiem na wykładzie organizowanym przez markę Tołpa. Okazuje się jednak, że już to wszytko wiem. Pozostaje więc pytanie czemu nadal borykam się z krostami? Wykład był dość krótki, ale podanych było sporo ciekawych informacji. A do tego na koniec można było otrzymać torebkę z kosmetykami marki. Lubię kosmetyki Tołpy i podoba mi się ich idea.

Ostatni warsztaty w jakich brałam udział były zorganizowane przez markę Natura Siberica. Można było posłuchać o marce, jak rozpoznać kosmetyki naturalne i zrobić sobie peeling. Były to jedyne (oprócz paznokciowych z tego co mi wiadomo), gdzie można było coś zrobić. Zrobienie peelingu zajęło dosłownie kilka minut i było całkiem fajną zabawą. Doprawdy nie wiem czemu wcześniej nie robiłam peelingu cukrowego w domu. Marka również rozdawała prezenty uczestniczkom spotkania.

Stoiska wystawowe
I tu zacznę się czepiać. Dwa stoiska, mnie nie interesowały. Mustela i Neess po prostu nie jestem paznokciowa, ani nie mam dzieci, nie planuję ciąży i tak dalej :) Resztę stoisk bardzo chętnie obeszłam, porozmawiałam z miłymi paniami przy nich, jeśli była okazja i skorzystałam z tego, że można było otrzymać produkty. Tak przyznaje się połasiłam się na kosmetyki.

Podobało mi się stoisko Efektima, ponieważ można było spróbować produktów na własnej skórze, chwilę porozmawiać z paniami o ich działaniu, przeznaczeniu, składnikach itd. i oczywiście dostać miniatury kosmetyków. Dostałam serum Cellu-Lift i trzy peelingi do ciała. Obok Mustelii było stoisko Roge Cavailles - tej firmy też nie znałam wcześniej. Można było otrzymać Olejek do kąpieli w wybranym przez siebie zapachu. Wybrałam olejek arganowy i różę, który wydaje mi się być najpopularniejszym wariantem zapachowym.


Stoisko Annabelle Minerals wyglądało ślicznie. Podobała mi się aranżacja i ustawienie produktów. Jednak, aby otrzymać produkt, w tym wypadku olejek trzeba było wziąć udział w konkursie marki i wrzucić na IG zdjęcie produktów z hasztagami. Olejek był dobierany pod kątem potrzeb naszej skóry, więc każdy mógł dostać inny. Otrzymałam wariant Stay Pure odpowiedni do skóry problematycznej.


Także Natura Siberica miała bardzo ładnie przygotowane stoisko. Można było wypróbować produkty, porozmawiać o nich i zrobić sobie śliczne zdjęcia w wiankach przygotowanych przez markę. Ciekawie zaaranżowane stoisko miała też marka O2 Skin, gdzie można było także wypróbować produkty i wypełnić ankietę, aby zostać ambasadorką. Zaraz za tym stoiskiem znajdowała się kwiatowa ścianka So Chic! i strefa relaksu, gdzie można było na chwilę usiąść.


Najwięcej kontrowersji jednak budziło stoisko Pierre Rene. Z prostej przyczyny... nierówność w traktowaniu. Jedne osoby podchodząc do stoiska mogły sobie tylko popatrzeć i posprawdzać wystawione testery, a inne albo same brały co chciały (serio!) albo też otrzymywały produkty od przedstawiciela marki. Zupełnie nie rozumiem po pierwsze tego jak ktoś sobie sam podchodził i brał co chciał, a po drugie tego, że do znacznej większości osób nikt od marki nie podchodził. Szanujmy się, albo marka rozdaje upominki wszystkim albo nikomu i macajmy sobie testery i nic więcej.

Także firma Pollena Eva miała swoje stoisko, gdzie można było zrobić badanie skóry i otrzymać odpowiednie kosmetyki do jej pielęgnacji. Niestety moja skóra jest przesuszona co wyszło w badaniu oraz muszę koniecznie zacząć pracować przeciwzmarszczkowo, bo z elastycznością też nie jest najlepiej. To badanie było naprawdę super sprawą i cieszę się, że coś takiego marka zrobiła. Miałam też okazję zjeść obiad/deser z paniami od Polleny i naprawdę są przesympatyczne ;)

Upominki od sponsorów i wystawców
Oprócz wymienionych wcześniej rzeczy w torbach otrzymywanych na koniec spotkania można było otrzymać jeszcze inne produkty od Annabelle Minerals, Roge Cavailles, Effektima, So Chick i O2 Skin, MediHeal, Tołpa, Pierre Rene, Bio Oil i Neess, Natura Siberica, Bartos. Ogólnie miałam wielki problem, aby się spakować do domu i jak pojechałam do Warszawy z 2 torbami, tak wracałam z 3-ma, bo przez taką ilość upchniętych kosmetyków musiałam część ubrań przełożyć do dodatkowej torby.

Negatywy po Meet Beauty
Co do samego wydarzenia nie mam zastrzeżeń. Było bardzo dobrze zorganizowane, a marki się postarały przyciągnąć atrakcyjnymi warsztatami, wykładami i produktami otrzymywanymi do przetestowania. Naprawdę ilość produktów, które dostałam w swojej torbie mnie zaskoczyła na plus, bo nie spodziewałam się, że wyjdę dosłownie z "siatami".

Do rzeczy, które mi się nie podobały, ale są pośrednio powiązane z samym wydarzeniem muszę niestety zaliczyć zachowanie niektórych osób. Już dwa dni po konferencji przypadkiem odkryłam na Allegro wystawione kosmetyki jednej z marek, które sprzedaje ewidentnie jedna z blogerek.

Szukałam podkładu Wet n wild w jasnym kolorze, a wylądowałam na kosmetykach pielęgnacyjnych. Zastanawia mnie czy opłacało się komukolwiek jechać na MB, wydawać pieniądze na dojazd, nocleg itd. i potem wyprzedać dobra otrzymane od sponsorów wydarzenia? Moim zdaniem nie, ale jak widać niektórzy nie szanują takich wydarzeń czy marek. Nie jestem za wprowadzeniem kontroli tego co blogerzy robią z otrzymanymi produktami, ale niestety proceder wyprzedawania otrzymanych produktów jest coraz częstszy. I musiałam to napisać w relacji, ponieważ jest mi przykro, że ktokolwiek tak robi. Zwłaszcza, że marka, którą mam na myśli naprawdę się starała pokazać z najlepszej strony i dużo mówić o swoich produktach, w sposób, który nas zaciekawi i wyedukuje na pewne tematy, a nie tylko zachęcić do zakupu i polecania jej dalej.

20 komentarzy:

  1. Kochana swietnie przedstawilas to ciekawe wydarzenie i fajnie ze mialas porownanie z pierwsza edycja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Na szczęście miałam, ale nie wiem czy to jest aż tak ważne ;)

      Usuń
  2. Cooo.. ktos sprzedaje te kosmetyki? :P przeciez dostalysmy bardzo fajne produkty, a nawet jesli ktos nie jest zadowlony zawsze moze je rozdac po znajomych/rozdzinie/zrobic konkurs :) moim zdaniem bylo super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie pierwszy raz, ponoć na FB jest cała grupa z takimi ogłoszeniami ;) Aczkolwiek tutaj naprawdę wiem, że to z tego źródła, ponieważ nie ma innej opcji, aby ta osoba miała te kosmetyki z innego źródła. Ta marka nie wysyła paczek jak leci. A sam profil allegro na pewno należy do blogerki. Po prostu mnie to zdenerwowało ;)

      Usuń
  3. Super konferencja, żałuję, że nie udało mi się być :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewna blogerka po każdym tego typu spotkaniu sprzedaje kosmetyki na pewnej grupie. Nawet porobiłam sobie screeny, a może kiedyś się przydadzą..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przykre, bo w zasadzie rzutuje na całą społeczność blogerek i nie zdziwię się jak pewne marki odejdą od sponsorowania wydarzeń czy wysyłania paczek ambasadorskich przez takie zachowanie niektórych osób.

      Usuń
  5. To pierwsza tak dokładna i szczera relacja, która czytam. Przynajmniej teraz wiem, czego mogę się spodziewać na innych blogerskich spotkaniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się napisać w miarę szczegółowo, ale też nie zbyt obszernie, bo nie każdy lubi czytać eseje ;)

      Usuń
  6. Musiało być na prawdę świetnie - szkoda,że mnie tam nie było.

    OdpowiedzUsuń
  7. No niestety, niektóre osoby nie mają skrupułów, też nie rozumiem, ale nie da się ukryć, że zjawisko " wyprzedażowe " jest często obserwowane. Co do konferencji, to fajnie, że zaszły pozytywne zmiany, jak piszesz, przykrym jest to nierówne traktowanie blogerów na takim wydarzeniu, nawet jeśli chcieli wyróżnić osoby, z którymi być może współpracują, to można było zrobić to bardziej dyskretnie, lub załatwić w wysyłkowy sposób :) Najważniejsze, ze wróciłaś z pozytywnymi emocjami i nowymi doświadczeniami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam żalu, że ktoś dostał więcej niż ja naprawdę ;) Ale jednak jak ktoś miał się opiekować stoiskiem, a śladu po takim pracowniku nie było to już inna historia XD

      Usuń
  8. Nigdy nie byłam na żadnym blogerskim wydarzeniu, ale chyba w końcu będę musiała się wybrać bo większość dziewczyn wydaje się z nich zadowolona :) A co do sprzedawania rzeczy, to mam nieco odmienne zdanie - jeżeli wśród rzeczy które się dostanie jest na przykład podkład który nie pasuje kolorem i miałby leżeć nieużywany w szafie, to czemu by się go nie pozbyć? Jeśli dobrze rozumiem, to na takich eventach dostaje się kompletnie losowe rzeczy tak? Oczywiście co innego jeśli rzeczywiście na miejscu można sobie wybrać te kosmetyki, które się chce, wtedy jest to zwykłe chamstwo i brak wyczucia dobrego smaku i nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takiego zachowania.

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie to takie wydarzenia są super. Ale sprzedawanie rzeczy otrzymanych za darmo do testów od marki to już jednak dla mnie co innego niż oddanie komuś, bo ci kolor nie pasuje. Nawet zrobienie rozdania czy konkursu brzmi lepiej niż sprzedaż rzeczy otrzymanej za darmo. Co prawda na takich spotkaniach nie podpisuje się umów z partnerami, ale zwykle przy współpracy z marką masz w umowie napisane, że nie możesz sprzedać, czyli zarobkować na tym. A zdarza się, że nawet połowa produktów z paczek dla blogerów ląduje na allegro, ktoś nie dość, że dostaje produkty za darmo, często całe kompletne serie to jeszcze łamie warunki umowy i to sprzedaje. A potem się wszyscy dziwią czemu dana marka odmawia współpracy z blogerkami, jak same blogerki nie szanują warunków umowy. Co prawda nie widziałam jeszcze dramatu, że firma wytoczyła komuś proces o to, ale tak może się stać.

      Usuń
    2. Wow, w takim razie to zupełnie inna sytuacja. Dotychczas nie zdarzyło mi się podpisywać umowy z marką, a trochę tych współprac miałam ale ta informacja daje zupełnie inne światło na całą sprawę. Jeżeli któraś ze stron się do czegoś zobowiązuje no to jest związana przez prawo, więc tutaj jest to już jakaś podstawa do wytoczenia procesu. Wiesz, to trochę nie fair bo jak marka zrobi coś złego to afera przechodzi przez całą blogosferę, z drugiej strony blogerka może wszystko. Uważam, że obie strony powinny dochodzić swoich spraw przed sądem, a nie robić dramy w necie bo raz, że to nic nie da, a dwa to prywatna sprawa rozgrywająca się między nimi. Mam nadzieję, że z czasem się to zmieni.

      Usuń
    3. Zgadzam się ;) Znaczy na MB nie było żadnych umów, ale było powszechnie wiadomo, że są to produkty otrzymane do testów i marki chętnie zobaczą recenzje na naszych kanałach, na niektórych mini produktach nawet jest wyraźny napis nie do sprzedaży. Zatem to jest jednak oczekiwanie marki, że recenzja się pojawi, a blogerka faktycznie nie sprzeda otrzymanych produktów.

      Usuń
  9. Fajna relacja, dobrze, że piszesz o takich sprawach jak sprzedawanie produktów na Allegro. Nie powinno się tak robić. Z resztą nie wiem w jaki sposób miałoby się to opłacać? Już lepiej zrobić rozdanie dla obserwatorów, jeżeli widzi się, że dany produkt ma zły kolor, albo nie nadaje się do naszej skóry. W tym roku nie mogłam być na MeetBeauty, ale mam nadzieję, że za rok znów mi się uda przyjechać (byłam na 1 i 3 konferencji) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiem :) Nawet można się z kimś wymienić kolorami czy jakąś większą paczką, jeśli produkty są nie używane ;)

      Usuń

Komentując posty na blogu wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych, które są między innymi wykorzystywane w analizie statystyk poprzez Google Analytics, Google AdSense i technologię Blogger.

Blog nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies.

Copyright © 2016 N. o kosmetykach , Blogger