środa, 2 maja 2018

Denko - kwiecień 2018

Muszę przyznać, że dopiero tym denkiem osiągnęłam co chciałam. Moim celem od początku tego roku było zmniejszenie zapasów... balsamów do ciała ;) Serio. Kiedy człowiek ma otwarte kilka różnych i wie, że czas ucieka, bo ich termin ważności nie jest wieczny to trzeba się sprężać. A akurat balsamy do ciała to nie jest coś, czego używam regularnie. Niestety na zdjęciach nie ma wszystkich moich zużyć, ponieważ część kosmetyków wykończyłam w Warszawie podczas weekendu Meet Beauty i tam też wyrzuciłam.

Z dumą przedstawiam denko z kwietnia 2018: razem 19 sztuk.

Maseczki do twarzy:
-Glamglow youthmud - zdecydowanie moja ulubiona maseczka tej marki i kupię pełny wymiar.
-Skin79 Seoul Girl's beauty secret mask soothing care - OMG kocham, na szczęście mam jeszcze jedną, ale naprawdę polecam! Świetnie nawilża, pozostawia cerę promienną i super się wchłania, więc nada się pod makijaż, a do tego to opakowanie.
-Milatte fashiony ginseng mask - tak sobie, już zdążyłam o niej zapomnieć, więc to nie jest dobry znak.
-Elizavecca Power Ringer mask pack Centella Asiatica Deep Power Ring - dobrze nawilża i pozostawia ochronną warstewkę, ale nie jest lepsza czy drażniąca, ot jakby nałożyć krem odżywczy. Muszę kupić inne maski z tej serii, bo ta jest naprawdę dobra.
-Welcos Soothing Jeju Natural Aloe Mask - nie wiem ile tych maseczek przerobiłam, ale są dobre i tanie, zwłaszcza na ebay. Naprawdę polecam każdy rodzaj.
-G9Skin Color Clay Sheet Calming Green - maska w płachcie z glinką! Miała być rewelacja, a jest śmierdziel... czy ktoś z was je miał i może mi pomóc zidentyfikować zapach? Bo bardzo mocno przypomina kocie siki, ale wiem że to nie dokładnie to.

Kosmetyki do twarzy i jamy ustnej:
-Bebeauty chusteczki do demakijażu niebieskie - najlepsze obok tych z Nivea chusteczki do demakijażu. Kupuje je regularnie, bo są świetne do zmywania makijażu, odświeżania twarzy czy nawet wytarcia rąk w podróży. Mam i w domu, i w aucie, a na pewno zawsze w podróży.
-Bebeauty płatki kosmetyczne - mówiąc szczerze nie przykładam uwagi do płatków, kupuje te najtańsze i jeśli się nie rwą, nie strzępią itd. to jestem zadowolona. I te takie są dobre i tanie.
-Nivea Care lekki krem odżywczy - moim zdaniem to lżejsza wersja klasyku. Taki zwyczajny, normalny krem do twarzy.
-próbki: Este Lauder advanced night repair eye - u mnie ten krem nie robi nic, oprócz dawania chwilowego nawilżenia. Missha Time Revolution nutritious eye cream - ciężka, odżywcza konsystencja, ale bez spektakularnych efektów.
-Biodenta pasta do zębów przeciw paradontozie - mam duże problemy z krwawiącymi dziąsłami do tego stopnia, że używam szczoteczki dla dzieci. Ta pasta faktycznie pomaga, ale jej smak to ... tektura.
-Colgate Maximum Cavity Protection whitening - to że mam problem z dziąsłami nie oznacza, że nie chcę mieć białych zębów... no ta pasta nie działa, a do tego dość szybko, bo po 4-5 godzinach czułam, że mam brudne zęby, nawet jeśli nic nie jadłam.

Produkty do ciała:
-Bic Pure3 lady - nawet nie liczę, ile opakowań tych maszynek zużyłam. Zdecydowanie nadają się do użytku kilka razy, a nie raz. Do tego mają 3 ostrza. Są też dość tanie jak na maszynki z 3 ostrzami i dla kobiet. IDK czemu nasze są droższe i zwykle mają tylko 2 ostrza????
-Nivea odżywcze mleczko do ciała - jak na mleczko ma gęstą konsystencję, ale jest wydajne, a skóra po użyciu jest nawilżona i przyjemnie promienna, z takim blaskiem, ale nie tłustym błyskiem Na zimę jest super.
-Cleanic dezodorant w chusteczce - przydatna rzecz podczas podróżowania. Chusteczki odświeżają, pozostawiają ślad dezodorantu, ale nie dają 12 godzinnej ochrony jak jest to wspomniane na opakowaniu. Jako środek doraźny są dobre.
-Rexona motion sense stress control - na stres to to nie reaguje, ochrona jest na kilka godzin, zostawia białe ślady i ma dość ostry zapach. Nie kupię ponownie.
-Amaderm - balsam nawilżający - kocham! Świetnie nawilża, szybko i dobrze się wchłania, nie pozostawia zapachu i jest naprawdę odżywczy dla skóry. Jednak wrócę do niego dopiero na jesieni.
-Avon skin so soft enhance and glow 7w1 - nie wiem ile czasu go mam, nie mogę się doliczyć, dlatego go wyrzucam, bo na pewno jest po terminie. Moim zdaniem najlepszy samoopalacz w balsamie. Równomierna opalenizna, którą można budować, a w razie plam czy niepowodzeń w aplikacji wystarczy sok z cytryny, aby sobie to zetrzeć. Do tego kolor trzyma się kilka dni. Aplikowanie kolejnych porcji nie sprawia, że opalenizna wygląda nieestetycznie. Dobrze sprawdza się na jasnej skórze. Ale ma zapaszek, więc polecam aplikować na noc, a rano się wykąpać i rzucić piżamę do prania. Polecam, bo na pewno jest teraz jakaś nowa wersja ;)
-Soraya express bronze 3w1 - nie używałam go jako przyspieszacza opalania, ale jako samoopalacz, ponieważ delikatnie brązuje. Brązujące produkty Soraya (ten i balsam poopalaniu z drobinkami) to jedyne, które nie sprawiają mi problemów. Żadnych plam, żadnych śladów, równo łapie kolor, równo schodzi, można a nawet trzeba budować, bo po jednej aplikacji uzyskamy cień koloru. Do tego zapach taki typowy dla samoopalaczy tu jest prawie niewyczuwalny. Na pewno sięgnę po kolejne produkty brązujące tej firmy.
 

I to by było na tyle. Zużyłam aż 4 balsamy do ciała, więc zostały mi do używania jeszcze tylko 2 samoopalacze, z czego jednego szczerze nienawidzę ;) Jogurt do ciała z TBS i dwa produkty wyszczuplająco/ujędrniające. O nich mam zamiar zrobić osobny post, ponieważ jestem świadoma tego, że teraz większość z nas rzuca się na nie marząc o gładkich i jędrnych nogach i ramionach, które można pokazać światu w krótkich spodenkach czy bikini ;)

50 komentarzy:

  1. bardzo lubie dezodoranty Rexona :)Te jogusty z TBS mnie kusza, bo maja ciekawa konsystence :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to zależy czasem nawet kupię dwa razy ten sam i za drugim razem mi już nie pasuje ;) Kupiłam wersję mango, bo zapach mi najbardziej odpowiadał. Konsystencja jest bardziej żelowa niż mleczna, ale na lato tak jest chyba najlepsza ;)

      Usuń
  2. Duzo ciekawych kosmetykow zuzylas, ja rowniez jak wiesz lubie maseczki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie życia bez maseczek w płachcie nie wyobrażam ;)

      Usuń
  3. jak ja coś na wyjeździe denkuję to też fotkę robię:) albo jak widzę że sie skończy to też focę skoro w momencie publikacji jest zużyte:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym tak mogła, ale po prostu mi się nie chciało ;)

      Usuń
  4. Fajny wpis :) uwielbiam maseczki, może też się skuszę na którąś wspomnianą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie można znaleźć na ebay, nie jestem pewna co do polskich sklepów internetowych i Hebe, bo chyba akurat tych oprócz Skin79 nie widziałam ;/

      Usuń
  5. Super, że masz tak dobre wrażenia po maseczce z serii Seoul Girl. Na mnie czekają wszystkie cztery, ale żal mi psuć tak piękne opakowania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostałe 3 też mam ;) Muszę je jakoś ładnie otworzyć, bo chcę sobie zachować obrazki ;)

      Usuń
  6. Ja od kremu Nivea trzymam się z daleka ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od klasycznego ja też, ale ten jest o wiele lżejszy ;)

      Usuń
  7. Żadnego z tych kosmetyków nie miałem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre polecam, a od niektórych polecam trzymać się z dala ;)

      Usuń
  8. Lubiłam to mleczko do ciała Nivea.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też je lubię, ale na lato wolę lżejsze konsystencje ;)

      Usuń
  9. To mleczko z Nivea całkiem fajne jest ;)

    Pozdrawiam - http://izabiela.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też je polubiłam, ale jest dość gęste jak na mleczko ;)

      Usuń
  10. Chętnie bym przetestowała te maseczki do twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skin79 kupowałam w Hebe, resztę przez Internet :)

      Usuń
  11. maski musze sobie kupić, bo mi się skończyły

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak nienawidzisz jednego samoopalacza to oddaj albo wyrzuć - nie ma sensu się męczyć ;) z denka znam tylko waciki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz przy tym co on robi chyba wolę go wyrzucić niż komuś oddawać ;)

      Usuń
  13. Troszkę widzę tutaj nowości dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ładne denko! Ja ostatnio zdecydowanie zbyt rzadko stawiam na maski, muszę się za nie zabrać, bo moja cera potrzebuję dodatkowego kopa pielęgnacyjnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Nawet jakbyś miała robić tylko raz w tygodniu maseczkę do zmycia, albo jedna płachtę to i tak powinnaś zobaczyć różnicę ;)

      Usuń
  15. Ta urocza maseczka z misiem mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Znam oczywiście płatki BeBeauty :D

    OdpowiedzUsuń
  17. W sumie znam tylko Nivea i Rexonę ;) A płatki też zwykle kupuję najtańsze i jest ok :)
    Z chęcią dołączam do obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie jeśli są okay, nie drą się, nie pylą to po co przepłacać ;)

      Usuń
  18. duże denko! Ja też mam tak samo z balsamami haha :) dla mnie maj będzie miesiącem wykańczania ich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na szczęście przybyło tylko 2 w kwietniu, więc i tak wychodzę na prostą ;)

      Usuń
  19. Dobrze Cię rozumiem z tą koniecznością wykańczania produktów - ja mam to samo i też ostro zabrałam się za denkowanie. Chodzi za mną Glamglow youthmud - wszyscy ją zachwalają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety tak to jest jak ma się zapasy na kilka kartonów ;) Tę maseczkę naprawdę polecam :)

      Usuń
  20. Piękne denko! Zaciekawiły mnie produkty brązujące, aktualnie poszukuję czegoś dobrego. Chusteczki Cleanic stosuję co jakiś czas - masz rację, w podróży idealnie się sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie oba się sprawdziły na szczęście ;) Teraz mam kolejny od Soraya i też jestem zadowolona ;)

      Usuń
  21. Sporo tego☺
    Ten krem z Nivea miałam i również mi się sprawdził, a jeśli chodzi o balsam to dla mnie trochę za tłusty ☺
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to był po prostu jedyny zwykły krem do twarzy, a takie też są potrzebne ;)

      Usuń
  22. Wow, całkiem duże to denko :D Ja w ogóle nie używam balsamów do ciała, więc nie wyobrażam sobie sytuacji że miałabym posiadać w swoich zbiorach aż cztery, ale z drugiej strony moja skóra na ciele nie jest jakoś szczególnie wymagająca a jeśli już staje się przesuszona to w ruch idzie naturalny olej kokosowy <3 To mój niezastąpiony ulubieniec, którego mogę śmiało polecić! Zainteresował mnie też dezodorant w chusteczkach... nie miałam pojęcia że coś takiego istnieje a może być fajnym pomysłem po jakiejś większej aktywności bo jeśli dobrze rozumiem to nie tylko odświeżają ale także ścierają pot znajdujący się na skórze, tak?

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam suchej skóry, ale uwierz mi zwykły balsam poprawia nie tylko wygląd samej skóry, ale zapobiega wrastaniu włosków i z tego względu muszę ich używać regularnie ;) A samoopalacze czy balsamy antycellulit to już inna sprawa ;) Tak te chusteczki odświeżają i antyperspirują, ale tak dwa w jednym. Nawet po najdłuższej podróży nie śmierdzisz po ich użyciu, ale ochrona przed potem nie trzyma zbyt długo.

      Usuń

Komentując posty na blogu wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych, które są między innymi wykorzystywane w analizie statystyk poprzez Google Analytics, Google AdSense i technologię Blogger.

Blog nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies.

Copyright © 2016 N. o kosmetykach , Blogger