sobota, 4 lipca 2020

Nowoczesna przestrzeń mieszkalna - mądry remont

Nowoczesna przestrzeń mieszkalna - mądry remont

Jak często remontujecie mieszkanie? Zmieniacie aranżację czy dodatki? Wierzcie mi, ja też nie robię tego co roku. Czasami zajmuje mi kilka miesięcy, aby wybrać jedną rzecz, która naprawdę mi się podoba. Tak było między innymi z kolorem farby na ściany. W zeszłym roku kupiłam próbki i nawet pomalowałam nimi kawałek ściany. Dopiero w tym roku zdecydowałam, że jeden z tych kolorów faktycznie trafi na moje ściany. Kiedy? Pewnie dopiero za kilka miesięcy.


Łatwiej jest jednak zmienić meble czy nawet ich część zanim zrobimy pełny remont. Muszę przyznać, że od lat pracuję z domu, więc muzę mieć wygodne miejsce do pracy i dobre krzesło. Uwierzcie mi siedząc po 8-10 godzin przy komputerze szybko można poczuć, czy krzesło jest naprawdę wygodne, a nie tylko ładne.

Część mojego remontu obejmuje też wymianę mebli. Jednak zamiast klasycznego biurka czy stołu robię blat na szerokość ściany. Tak mi będzie wygodniej i będę miała dużo miejsca. Jednak potrzebne mi jest też wygodne krzesło. Ostatnio widziałam bardzo ciekawe i wyglądające na wygodne krzesła nowoczesne. Najbardziej podoba mi się wariant Madryt Gold, choć Adrien Velvet może być lepiej dosuwane do blatu. Krzesła wyglądają super i są proste, ale coś w nich jest. Może to te złote nogi? Do pracy przy komputerze nie muszą mieć ogromnego krzesła. W zasadzie podłokietników nie używam, bo łokcie leżą na blacie. Nie zawsze się nawet opieram. Jak w tym momencie siedzę prosto i tyle :)

Takie samo krzesło dostawię do toaletki, ponieważ i tu potrzebuję czegoś nowego. Do tej pory używam zwyczajnego drewnianego krzesła, które pewnie ma już z 30 lat. Jak widzicie po wybranych modelach, które wpadły mi w oko chcę mieć przestrzeń w stylu glam, może nawet eklektycznym. Upatrzyłam już również stojak na rośliny, choć posiadam tylko fikusa Benjamina o wysokości 160 cm. Także myślę nad wymianą lustra nad toaletką.

Na ten moment dla mnie priorytetem jest zmiana koloru ścian, założenie blatu pod część z oknem oraz kupienie nowych wygodnych krzeseł do biurka i toaletki. Jakby nie było toaletka dla blogerki urodowej to też miejsce pracy. A wy planujecie jakiś remont?


\\

wtorek, 2 czerwca 2020

Recenzja - Velvetic hypoalergiczne plastry z woskiem

Recenzja - Velvetic hypoalergiczne plastry z woskiem
Używaliście kiedyś wosku do depilacji? Ja się przyznaje, że miałam kilka podejść. Ale nigdy efekt mnie nie zadowolił. A to kleiło się za słabo i nic nie łapało, a to była droga i renomowaną marka, a włosków na plastrze pięć na krzyż... Aż trafiłam na plastry hypoalergiczne od Velvetic.


Co nam obiecuje producent?
Przede wszystkim hypoalergiczną formułę, która nie zawiera żywic, pigmentów i nut zapachowych. Zapewnia też, że szybko i starannie usuwa włoski. Na skórze mają nie pozostawać klejące zabrudzenia. Co ciekawe plastrów nie trzeba rozgrzewać przed użyciem. Efekt ma pozostać aż do 8 tygodni, a odrastające włoski mają być coraz cieńsze.


Czy zgadzam się z obietnicami producenta?
Tak śmiało mogę się zgodzić. Wosk świetnie łapie włosy, nawet takie czarne i grube... ale też słabsze i cieńsze. Testowałam go na różnych partiach ciała i działa tak samo dobrze w strefie bikini (ta część na nogach w pachwinie) jak na łydkach. I naprawdę nie trzeba go rozgrzewać. Wystarczy rozlepić plaster, przykleić, dobrze docisnąć i oderwać. Włosy faktycznie nie odrastają szybko, ale tutaj to już sprawa naszego organizmu. Każdej osobie włoski mogą rosnąć w innym tempie. Co do klejących zabrudzeń. Kiedy zrywałam plaster na kilka razy (bikini) to faktycznie zostało na skórze trochę wosku, ale można go zmyć dołączoną chusteczką. Także naprawdę śladu po wosku nie ma.


Moja opinia:
W opakowaniu mamy trzy wielkości plastrów co jest fajne, bo nawet na nogach są miejsca, które łatwiej zrobić małym plastrem niż wielkim. Mniejsze plastry są świetne do wąsa, a nawet do bardziej dokładnej regulacji bikini. Plastry kwadratowe są idealne właśnie do bikini, ale też do nóg np. kostki, kolana. Duże plastry sprawnie pozbywają się włosów np. z łydek. Taka różnorodność w dużym opakowaniu według mnie jest świetną opcją.


Pozostaje kwestia czy są dobre. No i tu miałam ogromne zaskoczenie już przy pierwszym plastrze! Na pierwszy ogień poszło bikini i to był błąd. Z plastrami jest tak, że jak nakleisz to już musisz rwać nie ma powrotu. A niestety ta partia boli mocno. Jednak jednym małym plastrem zrobiłam całą stronę! Bo niesamowicie dobrze rwie i do tego można go przyklejać i odrywać 5-6 razy i nie traci mocy! Są to najbardziej dokładne a zarazem najbardziej wydajne plastry jakie miałam! Jeden kwadratowy plaster, oczywiście jak się go rozklei mamy dwa plasterki, wystarczył mi na cały region. Nie żałuję choć nie powiem wosk jednak trochę boli, zwłaszcza jak się go robi samemu i nie ma wprawy. Tak samo działają większe i najmniejsze plastry. Też można je kleić i odrywać kilka razy.

Powiem wam, że w porównaniu do innych bardziej znanych marek, te plastry powinny dostać jakąś nagrodę za lepkość i dokładność. Nigdy nie miałam tak dobrych plastrów i muszę się zaopatrzyć w kolejne pudełka. Na szczęście u mnie włoski po depilacji odrastają wolno i widać, że są słabsze, więc każda kolejna depilacja jest szybsza, łatwiejsza i mniej boli. Niestety wyrywanie włosków powoduje dyskomfort i może boleć, ale z drugiej strony u mnie golenie maszynką powoduje duże podrażnienie, które schodzi kilka dni, a od wosku tak mi się nie robi. Dla mnie efekt jest warty tej odrobiny boleści.



sobota, 2 maja 2020

Recenzja - Efektima płatki pod oczy z retinolem i maseczki peel off

Recenzja - Efektima płatki pod oczy z retinolem i maseczki peel off
Bardzo lubię markę Efektima i chętnie sprawdzam ich nowości. Albo po prostu kolejnej kosmetyki, które mają w ofercie, a których jeszcze nie używałam. Obecnie kiedy siedzimy w domach (mam nadzieję, że ten kto może faktycznie zostaje w domostwie), mamy dużo czasu na różne kosmetyczne eksperymenty, czy też po prostu regularne domowe SPA.


Płatki pod oczy Retinol i Witaminy

Płatki od Efektimy miałam już nie raz. Naprawdę bardzo fajne, hydrożelowe płatki, które się nie zsuwają i naprawdę dobrze pielęgnują skórę pod oczami. Mogę spokojnie w nich czytać, oglądać serial, siedzieć, chodzić czy leżeć - nie ruszą się z miejsca.

Wiem, że dużo osób jednocześnie nakłada maseczkę i płatki. Tutaj mam dla was pewną uwagę. Płatki nasączone są serum, którego się nie zmywa! Zatem nakładajcie płatki z maseczkami w płachcie czy peel off, które nie wymagają właśnie zmywania. Serum najlepiej jest po prostu wmasować w skórę i potem dokończyć swoją pielęgnację.


A efekty? Skóra pod oczami jest napięta, nawilżona, odświeżona. Sam retinol działa przeciwzmarszczkowo, więc przy regularnym stosowaniu i tu powinna nastąpić poprawa. Ja płatków używam wieczorem, po całym dniu spędzonym przed komputerem i naprawdę działają jak kompres.

Maseczki peel off - ROSE, DIAMOND, GOLD

Opiszę te maseczki razem, ponieważ ich działanie dla mnie jest bardzo podobne. Maseczka Rose zawiera ekstrakt z płatków róży oraz d-panthenol. Maseczka Diamond jest z drobinkami diamentów i kwasem hialuronowym. Maseczka Gold oczywiście zawiera złoto i kwas hialuronowy.


Powiem wam, że byłam zaskoczona jak pierwszy raz zrobiłam maseczkę Rose. Zasychała dłużej niż producent informuje, może około 30 minut, ale to normalne. Wszystko zależy od tego czy równo uda wam się nałożyć warstwę maseczki. Jedna saszetka wystarcza w sam raz na jedną aplikację, co jest na plus. Nałożyłam maseczkę i już czułam w palcach, że jest bardziej żelowa niż wodnista. Oderwanie nie sprawiało żadnego problemu i co ważniejsze nie bolało, ani też skóra nigdzie nie była czerwona. Maseczka oderwała się w jednym płacie. Zauważyłam, że od strony skóry była jakby żelowa, ale z wierzchu klasycznie zaschła na skorupę. Myślę, że dzięki tej konsystencji bardziej żelowej niż wodnej, łatwiej ją oderwać i przede wszystkim jest to bezbolesne.

Po tych maseczkach można oczekiwać ładne, miękkiej, odżywionej i rozświetlonej cery. U mnie to efekt bardzo ładnej buzi, jak po dobrym kremie, ale bez tej kremowej warstwy. Moim zdaniem te maseczki świetne są z rana przed makijażem. Zwłaszcza, jeśli chcemy, aby trzymał się cały dzień lub chcemy mieć idealnie gładką skórę. Wieczorem oczywiście też będą przyjemnością i odżywią skórę.



wtorek, 28 kwietnia 2020

Recenzja - Nou Tuberose mgiełka zapachowa

Recenzja - Nou Tuberose mgiełka zapachowa
Przyznaję się wcześniej nie doceniałam mgiełek zapachowy. Cóż w szkole średniej bardzo je lubiłam, bo były tanie, ale potem weszłam w świat wód toaletowych i perfumowanych, a mgiełki poszły w zapomnienie. Zapachy NOU znam już dość dobrze. Sama mam wodę toaletową o zapachu Jasmin, a tacie podarowałam dwa zapachy - Avery i Eclipse. Zatem jeśli chodzi o wody to mam dobrą opinię zarówno o samych zapach, jak i o ich trwałości. A jak się ma do tego mgiełka?


Nuty zapachowe
Nie umiem opisywać zapachów co już wielokrotnie wspominałam. Dlatego możecie posiłkować się opisem producenta dotyczącym nut zapachowych, jakie znajdziemy w tej mgiełce. W Tuberose można spodziewać się nuty głowy w postaci mleka. Nuty serca jako tuberoza, jaśmin i ylang-ylang. A także bazy - drzewa sandałowego, wanilii i białego piżmo.


Pojemność i spryskiwacz
W zasadzie przy wszystkich produktach typu spray sam spryskiwacz jest najważniejszy. Otóż to w jaki sposób rozpyla się produkt ma ogromne znaczenie. Ten działa sprawnie. Przede wszystkim nic się nie wylewa nawet, gdy butelka leży. Co ważniejsze po naciśnięciu fala zapachu idzie równomiernie i nie ma pojedynczych ogromnych kropli. Można więc nią pryskać ciało oraz ubrania, w tym te białe, na których wszystko widać. Pojemność butelki to 200 ml i naprawdę starczy na długo.


 Moja opinia
Mi się zapach naprawdę podoba. I teraz się skupcie: nie jest to typowo słodki i lekki zapach, który kojarzy się z latem. Ten zapach ma głębię. Ma aromatyczne nuty takie jak drzewo sandałowe, piżmo czy jaśmin, które kojarzą się ciężko. Jednak tutaj dają one wsparcie tym świeższym i kwiatowym. W mojej opinii jest to zapach, w którym połączenie świeżości i silniejszych zapachów wyszło bardzo dobrze. Poza tym to mgiełka, jej zapach jest lżejszy i bardziej świeży nie perfumy.

Na skórze utrzymuje się kilka godzin, ale na ubraniach można ją jeszcze z powodzeniem wyczuć kolejnego dnia.


piątek, 17 kwietnia 2020

Pure Heals Centella - maseczka, tonik i krem

Pure Heals Centella - maseczka, tonik i krem
Ostatnio rzadko piszę pełne recenzje na blogu, ale dzisiaj mam wam do przedstawienia produkty, które zrobiły na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Przede wszystkim PureHeals to marka koreańska, więc już samo to jest dla mnie plusem. Druga zaleta to bardzo wysoka zawartość wąkrotki azjatyckiej, którą moja skóra lubi. Do tej pory używam 100% esencji z tej rośliny, a moim ulubionym kremem był również krem z zwartością aż 50% tego składnika. Był, bo PureHeals go pobiło ;)


Łagodząca maseczka do twarzy z wąkrotką azjatycką i zieloną herbatą

Maseczka zawiera aż 65% ekstraktu z wąkroty azjatyckiej. Dzięki temu oczyszcza, koi i wygładza skórę. Zawartość ekstraktu z zielonej herbaty i witaminy C sprawiają, że skutecznie łagodzi podrażnienia równocześnie nawilżając skórę.

Opakowanie to mały kubeczek 10 ml. Jednak Mimo że ilość wydaje się mała to mi starczyła na dwa razy, a nawet jakbym nakładała cienką warstwę i na 3. Nie wiem jak ktokolwiek mógł to zużyć na raz... chyba, że na dekolt i szyję.

Konsystencja jest glinkowa, ale bardziej mokra. Maseczka mimo trzymania 15-20 minut mi nie zastygła. W tej glinkowej otoczce są też farfocle zielonej herbaty, więc delikatni masują. Natomiast najważniejszy jest efekt.

Skóra lekko oczyszczona, wygładzona i odżywiona. Zdecydowanie w dobrym stanie. A do tego zauważyłam, że niedoskonałości na cerze się zaczęły szybciej goić i starsze ślady wyblakły. Maseczka jest świetna i na pewno kupię ją ponownie.


Delikatnie złuszczający tonik do twarzy z wąkrotką

Tutaj oprócz wąkrotki w składzie znajdziemy też kwas glikolowy, kwas salicylowy, niacynamid i mnóstwo innych roślinnych składników. Tonik ma za zadanie delikatnie złuszczać, nawilżać, wygładzać i łagodzić. Kwasy są w połowie składu, więc ich stężenie moim zdaniem nie jest wysokie. Jednak jak z każdymi kwasami AHA i BHA warto uważać i stosować filtry przeciwsłoneczne.

Po wklepaniu toniku w skórę efekt jest bardzo ciekawy. Cera jest napięta, wygładzona, ale nie jest śliska pod palcami! Wręcz palce się na niej zatrzymują i trą jak po tarce. Nie zdarzyło mi się to wcześniej. Jako tonik jest naprawdę fajny i nie podrażnia.


Łagodzący krem do twarzy z wąkrotką 70%

Producent opisuje go jako krem łagodzący do twarzy, który przywraca energię, sprężystość i elastyczność skóry. A także nawilża i przywraca równowagę hydro-lipidową. Zgadzam się z tym w stu procentach!

Jakiś czas temu stan mojej cery się pogorszył. Niestety wyskoczyły mi też te ogromne podskórne gule z osoczem, które są nie do ruszenia... zwykle. Przypomniało mi się jednak, że przy poprzedniej sytuacji tego typu właśnie krem Purito z 50% wąkrotką mi pomógł. Niestety trudno go kupić, a więc musiałam sobie radzić tym, co miałam pod ręką.

Krem z 70% wąkrotki zadziałał świetnie. Już po jednym użyciu widać, że niedoskonałości zaczęły się zmniejszać i leczyć. Starsze blizny potrądzikowe zaczęły blaknąć. Jednak ten krem świetnie też nawilża zarówno w dzień, jak i w nocy. Mam zdecydowanie mniej sebum od kiedy go używam. Ma dość gęstą, ale żelową konsystencję, a mimo to wchłania się do zera. Cera jest przyjemna w dotyku, ale nie czuć na niej kremu. Obecnie używam tego kremu non stop i na pewno kupię kolejne opakowania.

Kosmetyki można kupić w Hebe, stacjonarnie jak i przez Internet.

środa, 1 kwietnia 2020

Jak dbać o urodę podczas kwarantanny?

Jak dbać o urodę podczas kwarantanny?

Nie każdy z nas ma obowiązek kwarantanny, ale wszyscy staramy się nie wychodzić z domu. Jednak siedzenie w domu ma swoje granice. Po kolejnym dniu spędzonym na oglądaniu seriali, sprzątaniu, porządkach w szafie, zabawie z dziećmi/psem... mamy dość. W tym wszystkim nie możemy jednak zapominać o sobie i o pracy jaką włożyliśmy w swój wygląd. Mimo bardzo poważnej sytuacji na świecie, dla wielu osób robienie makijażu czy maseczek to sposób na relaks. Teraz mamy na niego dużo czasu, a wręcz możemy dać cerze odpocząć.


Da się żyć bez makijażu

Jeśli przeszliśmy w tryb pracy zdalnej albo po prostu siedzimy w domu, to możemy odczuwać mniejszą presję wyglądania jak człowiek. Nagle odkrywamy, że nie musimy się codziennie malować i nam z tym dobrze. Przy okazji można też zaobserwować zmiany w naszej cerze. Dużo osób używa mocno kryjących podkładów, które trzeba w odpowiedni sposób zmywać. Jednakże kiedy w ogóle się nie malujemy, możemy po prostu umyć twarz. A zatem jest ona czystsza, mniej zapchana, czy nagle odzyskuje nawilżenie i blask. 

O tym jak brak makijażu zmienia cerę przekonałam się właśnie podczas pracy zdalnej. Kontakt z ludźmi ogranicza się do rozmów telefonicznych i przesyłanych e-mail. Nikt Cię nie widzi, więc nikt nie oczekuje Cię zobaczyć w makijażu. Warto też pamiętać, że nie wszystkie kosmetyki nadają się pod makijaż. Ja osobiście nie używam produktów z kwasami z rana, jeśli planuję się pomalować. A skoro się nie maluję wcale, to z powodzeniem mogę ich używać na co dzień. 

Kiedy się nudzisz masz czas poćwiczyć

Zdaje sobie sprawę, że są też osoby, które nie wyobrażają sobie malować się raz na tydzień. Niestety wciąż też sporo osób musi wychodzić z domu do pracy i uzbraja się również w makijaż. Ponieważ dużo czasu spędzamy teraz, po prostu w czterech ścianach zapewnienie sobie rozrywki też jest ograniczone. Nie pójdziemy do parku czy na plotki do koleżanki, ale za to mamy więcej czasu na sprawy domowe.

Kiedy wszystko jest już posprzątane na błysk można zająć się sobą. Skoro i tak nie wychodzimy z domu mamy okazję przetestować nowe metody nakładania produktów czy pokombinować z kolorystyką. Przede wszystkim możemy jednak ćwiczyć blenowanie cieni, malowanie kresek, a nawet zrobić sobie pierwszy raz hennę na brwiach. Nawet, gdy nam nie wyjdzie i tak nikt nie zobaczy. Dzięki ćwiczeniom można po pewnym czasie robić niesamowite makijaże, które wcześniej nam nie wychodziły.

Domowe SPA codziennie

Jednak robienie makijażu nie każdego relaksuje. Więcej osób woli po prostu zrobić sobie maseczkę. Każdy dzień można przeznaczyć na małe domowe SPA. Nie musimy się śpieszyć, więc możemy wprowadzić 10 kroków pielęgnacji azjatyckiej. Codziennie wieczorem możemy też zrobić sobie inną maseczkę. 

Wiele sklepów internetowych ma teraz promocje między innymi na maseczki. Warto się zaopatrzyć na zapas i korzystać z tych leniwych dni, aby codziennie nakładać płachtę lub maseczkę zmywalną. Dobrze jest jednak na przemian używać maseczek nawilżających, oczyszczających i rozjaśniających. Stosowanie non stop tylko maseczek oczyszczających może przesuszyć nam cerę. Wyjątkiem są maseczki nawilżające. Takie możemy robić sobie codziennie.



piątek, 13 marca 2020

Depilacja laserowa - tak czy nie?

Depilacja laserowa - tak czy nie?
Zwłaszcza kiedy zbliża się lato i trzeba lub chcemy odsłonić trochę więcej ciała zaczyna się ten sam problem. Jak się pozbyć niechcianych włosków? Osobiście lubię mieć gładkie ciało i chyba jednak większość kobiet tak ma. Lubimy mieć gładkie nogi, pachy i bikini. Wiem, że są też osoby, które usuwają włoski z rąk. Cokolwiek jednak byśmy nie depilowały zajmuje to czas i sporo kosztuje w przeliczeniu na rok.


Popularne metody depilacji

Najwięcej osób po prostu depiluje ciało goląc włoski. U mnie się to sprawdza tylko pod pachami i na łydkach. Niestety w rejonie bikini mam okropne podrażnienia i na tyle ud też wyskakują mi czerwone kropki. Dobrym sposobem jest też krem do depilacji, który rozpuszcza włoski. Jednak tutaj zanim znalazłam taki, który faktycznie działa trwało to trochę. A do tego musicie pamiętać, że takie kremy mają silnie działające substancje chemiczne, które wcale nie są zdrowe. Co jeszcze? A no wosk. Tutaj problem jest taki, że trzeba mieć wprawę, aby jednym ruchem go zerwać razem z włosami, a nie ze skórą ;) Oczywiście są też mechaniczne depilatory i golarki, które również są jakimś tam sposobem radzenia sobie. Ale komu marzy się pozbycie włosów na zawsze wie, że metoda jest jedna... laser.

Depilacja laserowa - na czym polega?

Na temat depilacji laserowej jest wiele mitów, ale część z nich opiera się o fakty. Tylko trochę przeinaczone. Najważniejsze to wiedzieć, jak działa cała procedura. Przy pomocy urządzenia - lasera można się pozbyć całkowicie owłosienia, ale potrzebnych jest kilka zabiegów. Otóż laser usuwa tylko włosy, które akurat są w aktywnej fazie wzrostu! A włosy mogą być po prostu w różnych fazach, więc aby pozbyć się wszystkich potrzebne jest powtarzanie zabiegów. U wielu osób wystarczy 8 zabiegów.

Drugi potoczny mit to usuwanie tylko ciemnych włosów. Obecnie jest możliwe usuwanie także jasnego owłosienia, a wbrew pozorom ciemne włosy usuwa się trudniej. Dlatego tak ważne jest, aby korzystać z gabinetów, które oferują profesjonalne usługi. Choćby depilacja laserowa w Krakowie  to powszechny zabieg, ale musimy się przygotować, że będzie on wymagał kilku wizyt, aby w pełni być usatysfakcjonowanym.

Po jednej wizycie zobaczymy już efekt, a włosków odrośnie o wiele mniej, ale zapewne wciąż będziemy je widzieć w większości. Ponieważ wymaga to czasu, dobrze już dzisiaj pomyśleć, czy chcemy w tym sezonie wakacyjnym stawiać na maszynki czy też zainwestować w swoje ciało i mieć problem z głowy na bardzo długo.



Copyright © 2016 N. o kosmetykach , Blogger