wtorek, 1 września 2020

Jak ściągnąć ruch na blog?

Jak ściągnąć ruch na blog?

 Ostatnio mówiliśmy o pozycjonowaniu. Już wiesz, że nawet prowadząc bloga możesz to robić i że słowa kluczowe są ważne. A co z reklamą? Strony, w tym blogi czy sklepy najczęściej pozycjonujemy w Google, bo w Polsce każdy z tej wyszukiwarki korzysta. A co z reklamą? Czy blogerzy powinni z niej korzystać? Jeśli zależy Ci na dotarciu do nowych odbiorców, jest to świetna opcja.

Wszyscy wiemy, jak ważne są statystyki bloga, gdy chcemy współpracować z markami. Nie da się ukryć, że nasz kontent musi być wysokiej jakości, ale i musi mieć odbiorców. Z moich obserwacji wynika, że nawet bardzo ładne wizualnie blogi, które mają naprawdę świetne, rozbudowane treści, okraszone pięknymi zdjęciami nie zawsze są popularne. A powinny! Treść sama powinna się bronić, ale niestety jeśli nie wpleciemy w nią odpowiednich słów kluczowych, może nie dotrzeć do wszystkich osób, które chciałby o niej przeczytać.

Płatna reklama - co Ci da?

Nie da się ukryć, że jeśli prowadzisz bloga hobbystycznie to możesz nie chcieć płacić za reklamę. Jeśli jednak chcesz kiedykolwiek mieć z niego zyski, pomyśl o tym, jak o inwestycji, która się zwróci. Bardzo popularne są teraz Google Ads, czyli reklamy wykupione w systemie AdWords. Tutaj mamy naprawdę całą gamę opcji, jednak najważniejsze jest to, że możemy płacić za kliknięcie w reklamę (model PPC), a więc dopiero wtedy, gdy ktoś faktycznie wejdzie na naszą stronę, zapłacimy za reklamę. Jest to naprawdę korzystny model rozliczeń.

Dobrze jest też wiedzieć, że ustalając zasady kampanii sami wybieramy słowa kluczowe, na jakie nasz blog ma się pokazać. Mogą to być: blog o urodzie, ale też Nowe maski od marki X, jeśli wydaje nam się to być hitem, który przyciągnie dużo osób. Ustalamy też na jaką stronę docelową wejdzie internauta. A więc możemy przekierować ich na stronę główną lub do konkretnego artyułu.

Ale zaraz gdzie takie reklamy będzie można zobaczyć? AdWords oferuje kampanie reklamowe na każdej stronie, która jest partnerem. Oznacza to, że linki sponsorowane w formie reklamy będą pojawiać się w wyszukiwarce Google na samej górze i na samym dole, a pomiędzy nimi pokażą się tzw. wyniki organiczne. Jednak mogą one pojawić się również na innych stronach internetowych, które udostępniają Google Ads miejsca reklamowe.

Nie znam się na tym, ale chcę spróbować

Nie martw się, ja też nie wiedziałam o tym za dużo ;) Ale na szczęście można skorzystać z usług profesjonalistów. Spróbuj Google Ads z Afterweb. Twoim zadaniem będzie poinformowanie o celach. Co chcesz osiągnąć kupując reklamę, na jaką stronę chcesz skierować internautów lub przez jaki okres, chcesz wyświetlać reklamę bloga. A przede wszystkim ile możesz na to wydać. Na podstawie tych informacji zostanie skomponowana kampania reklamowa, która będzie najlepiej dopasowana pod katem celu, ale też budżetu, jakim dysponujesz. Nie musisz wydawać dużo, aby zostać zauważonym w sieci.




czwartek, 27 sierpnia 2020

Jak nie przepłacać za kosmetyki?

Jak nie przepłacać za kosmetyki?

 Nie da się ukryć, że dobre kosmetyki nie zawsze są tanie. Zwłaszcza, gdy szukamy produktów o dobrym składzie i pakowane w szkło. Za samo opakowanie płacimy więcej, ale zdecydowanie jest to warte zachodu, ponieważ ze szklanymi pojemnikami możemy zrobić więcej niż z plastikiem. A co ze składami? Przyznaje się tu się nie znam. Widzę etykietę 99% składników naturalnych i certyfikaty - biorę. Często też kupuje marki, które takich oznaczeń nie mają, ale wiem z Internetów, że ich składy są bezpieczne i dobre. Niestety często są to produkty dostępne choćby w Sephorze. A jakie ten sklep ma ceny, wszyscy wiemy.

Jak wydać mniej na kosmetyki?

Przede wszystkim dzięki projektowi denko nauczyłam się, że i tak mam bardzo dużo kosmetyków i niekoniecznie z niektórych kategorii potrzebuję nowych. Jednak są też produkty, które mam po jednym lub zużywam dosłownie jeden na miesiąc (balsamy do ciała głównie), więc tutaj muszę robić albo zapas kosmetyków przy jednych zakupach albo też kupować co miesiąc. 

Zaplanowanie zakupów to w gruncie rzeczy jeden ze sposobów. A drugi? Znalezienie kuponów! Ostatnio wpadłam na stronę Coupondojo.com gdzie można znaleźć całą masę kuponów, do różnych sklepów. Przeglądając listę sklepów można znaleźć bardzo dużo drogerii i perfumerii internetowych. Oczywiście sklepy odzieżowe czy z wyposażeniem domu też są. 

Mnie najbardziej zainteresowały teraz kody rabatowe Sephora. Na chwilę obecną dostępne są dwa: na -10% i -15%. Jednak za każdym razem kiedy pojawi się nowy kod lub promocja, będą one dostępne na tej stronie. Wśród sklepów, do których możemy znaleźć kupony są też Triny, theStyle, skin79, Ekopolka, Cosnet, Botaniq czy The Body Shop.

Jak korzystać z kodów rabatowych?

Wystarczy znaleźć sklep, w którym chcemy zrobić zakupy, kliknąć na niego i pokażą nam się dostępne kody lub oferty promocyjne i kliknąć na zobacz promocję lub zobacz kod. A potem przejść na stronę sklepu i zrobić taniej zakupy.

Zawsze pojawia się pytanie ile można oszczędzić? Cóż to zależy od samego sklepu. Ja trafiam na kody na 10-50%, czasem też promocje 2+2 albo 2+1, które też się opłacają. Zdecydowanie warto przed dokonaniem zakupów sprawdzić czy jest jakaś akcja promocyjna. A ta strona ułatwia nam zadanie, bo można sprawdzić kilka sklepów jednocześnie i zobaczyć, w którym możemy najwięcej oszczędzić.





poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Prowadzenie bloga a jego widoczność w wynikach wyszukiwania

Prowadzenie bloga a jego widoczność w wynikach wyszukiwania
Każda osoba, która szukała czegokolwiek w Internecie najpierw korzystała z Googli. Dla nas to standard korzystać z tej strony, gdy czegoś szukamy. Sama też bardzo często wyszukuje informacje w ten sposób, albo nawet patrzę na recenzje produktów na innych blogach. Większość z was też trafiło na mojego bloga szukając konkretnych informacji po prostu w Googlach.



Jednak zawsze można popracować nad tym, aby jeszcze więcej osób do nas trafiało. Twój blog nie jest jeszcze popularny? Możesz to poprawić. A może prowadzisz sprzedaż przez Internet i chcesz mieć więcej klientów? Te porady przydadzą się też Tobie. Przede wszystkim wszyscy musimy zacząć od tego, że Internauci do nas przychodzą z wyszukiwarki i z wyników wyszukiwania. A więc, jeśli chcemy, aby nasze strony były popularne, musimy trafić do czołowych wyników. Nikomu się nie chce przechodzić na kolejną stronę.

I tutaj właśnie pojawia się magiczne słowo "pozycjonowanie". Wzięło się od słowa "pozycja" czyli miejsca linku do strony w wynikach wyszukiwania w Google. Czym jest to magiczne pozycjonowanie? Otóż można to opisach jako szereg działań, które prowadzą do tego, że nasza strona jest wyżej w wynikach. Nieświadomie sami też pozycjonujemy swoje strony przez dodawanie ciekawych treści.

Przykładowo ja prowadząc bloga staram się recenzować produkty, o których dużo się mówi lub z kategorii, która jest popularna. Ponadto stawiam na ciekawe informacje i rozbudowane treści. Moje recenzje nie są jednozdaniowe, a wręcz staram się zawrzeć w nich informacje, o wszystkim co chcecie wiedzieć. Pisanie ciekawych postów, które ludzie chcą czytać to tak naprawdę "marketing treści", który jest właśnie częścią pozycjonowania. I to możemy robić sami, a co z resztą działań?

Jak zawsze to na czym się nie znamy warto zlecić profesjonalistą. Dobrym przykładem jest wpadka Rossmanna. Tak Rossmanna! Przenosili swoją witrynę na nowy silnik sklepu i ... pozycjonowanie im padło. Dopiero po roku wrócili z powrotem do gry i widoczności w Google. A przecież nie chcemy sami czegoś zepsuć. Dlatego warto skorzystać choćby z https://afterweb.pl/pozycjonowanie-stron/. Profesjonaliści z pewnością pozwolą nam cieszyć się dobrą widocznością strony w wynikach wyszukiwania i zajmą się wszystkimi trudnymi aspektami.

A my możemy skupić się na tym, co robimy najlepiej. Czyli na prowadzeniu swoich stron. W moim wypadku będzie to pisanie kolejnych recenzji czy informowanie was o nowych trendach i ciekawych składnikach.

Można jednak mieć kilka pytań. Zwłaszcza: A co nam pozycjonowanie daje? Wróćmy do Googli. Jeśli czegoś szukasz wybierasz linki z pierwszej strony nie idziesz dalej. Tak samo z Twoją stroną, jeśli nie będzie na pierwszej stronie, nikt jej nie odpowiedzi. Pozycjonowanie daje naszym stronom więcej odbiorców. A to przekłada się na lepsze statystyki, które dla nas blogerów są ważne. 

piątek, 17 lipca 2020

Recenzja - Laboratorio di olio Balsam do ciała morela malina

Recenzja - Laboratorio di olio Balsam do ciała morela malina
Pamiętacie jak na początku roku wspominałam, że moim postanowieniem noworocznym jest wprowadzenie do kosmetyczki większej ilości naturalnych kosmetyków? Muszę się wam pochwalić, że nawet mi się to udaje. Ostatnio w moje ręce trafił balsam do ciała morela malina marki Laboratorio di olio. Jest to naturalny kosmetyk, który w składzie ma mnóstwo olei i maseł. Czy warto zwrócić na niego uwagę?


Co nam obiecuje nam producent?

Balsam do ciała morela i malina ma zapewniać intensywną pielęgnację skóry zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Produkt zamknięto w szklanym słoiku wykonanym z brązowego szkła, dzięki czemu ograniczamy ilość używanego plastiku. W składzie obecne są między innymi: olej z nasion słonecznika. oleje z pestek moreli, olej z pestek malin, olej lniany, oliwa z oliwek, masło shea, masło kakaowe, witamina E i proszkowany sok z aloesu. Składniki te mają zapewniać skórze równowagę i poczucie komfortu.

W balsami są same naturalne składniki. Nie ma za to sztucznych barwników czy substancji zapachowych. Efekty jakie uzyskamy stosując balsam to: nawilżenie i natłuszczenie skóry, dbanie o barierę ochronną (lipidową), zmiękczenie i wygładzenie skóry, a także ujednolicenie kolorytu, ujędrnienie i działanie przeciwstarzeniowe.


Szklany słoik - plus czy minus?

Przede wszystkim podoba mi się fakt, że balsam zamknięty jest w szklanym słoiku. Chcę kupować mniej plastiku, a więcej szkła. Choćby dlatego, że w Polsce więcej przetwarza się w ujęciu procentowym szklanych opakowań podczas recyklingu niż plastikowych. A po drugie ze słoiczka można coś zrobić np. schować w nim spinki do włosów, zrobić wazonik, a nawet wykorzystać do wlania wosku na własną świeczkę.

Balsamu mamy aż 180 ml, czyli nawet więcej niż standardowa tubka balsamów z drogerii. Pewnie zapytacie czy szklany słoik jest wygodny? Otóż ja balsamy do ciała trzymam na toaletce w pokoju, więc nie boję się, że mi spadnie z rąk i się roztrzaska. Słoik jest naprawdę solidny, a naklejona papierowa etykieta nie wyślizguje się z rąk. Mi używanie słoiczków nie sprawia problemu. A nawet jest to wygodniejsze, bo można wybrać idealną ilość produktu.


Moja opinia o balsamie

Po pierwsze balsam pachnie lekko morelami. Co prawda nie ma dodanego zapachu, ale olej z pestek moreli musi mieć naprawdę intensywną woń, bo pięknie go czuć o ile się wwąchamy. Bez tego jest praktycznie nie wyczuwalny.

Najbardziej w balsamie zaskoczyła mnie konsystencja. Mamy tu praktycznie same oleje i dwa masła, więc spodziewałam się raczej gęstej i ciężkiej konsystencji. A tutaj niespodzianka! Konsystencja jest naprawdę lekka, kremowa i w zasadzie porównałabym ją do lekkiego kremu niż do oleju. Bardzo mnie to zdziwiło, ale też bardzo mi się podoba. Dzięki temu balsam bardzo szybko się wchłania. Myślę, że maksymalnie 30 sekund i nie ma go na skórze, a już w nią wsiąka. Kolejny plus konsystencji jest też taki, że wsiąka w skórę bez zostawiania warstwy na skórze. Tak naprawdę nie zostawia ani tłustej ani okluzyjnej warstwy na skórze!

Czuć, że skóra jest zadbana, wygładzona, miękka i bardziej nawilżona, ale nie ma żadnej warstwy na skórze. Do tego zauważyłam, że skóra zyskuje ładny połysk, ale jest to efekt "zdrowej i zadbanej skóry", a nie świecąca warstwa oleju.

Ogólnie jestem zaskoczona świetną konsystencją tego balsamu! A działanie? Tu też mi się podoba. Skóra jest dobrze nawilżona i lekko natłuszczona, ale nie tłusta. Mi wystarcza użycie balsamu raz dziennie, aby skóra była w dobrej kondycji. Balsam sprawdza się nawet na łokciach i kolanach. Dodam może na koniec, że mam skórę normalną w kierunku suchej. Przy innych typach skóry balsam może działać w inny sposób.


Podsumowując...

Bardzo spodobały mi się konsystencja i czas wchłaniania. Także słoik jako opakowanie jest super. Najbardziej podoba mi się jednak naturalny skład. Balsam można kupić tutaj: https://laboratoriodiolio.com/pl/produkt/balsam-do-ciala-morela-malina/

Mam dla was od marki Laboratorium di olio kod rabatowy: nokosmetykach na 10% zniżki. Ja z kodu nic nie dostaję! To wy oszczędzacie! Kod jest ważny do 16.08.2020 r. czyli przez miesiąc od dzisiaj. Kod działa na wszystkie produkty.

sobota, 4 lipca 2020

Nowoczesna przestrzeń mieszkalna - mądry remont

Nowoczesna przestrzeń mieszkalna - mądry remont

Jak często remontujecie mieszkanie? Zmieniacie aranżację czy dodatki? Wierzcie mi, ja też nie robię tego co roku. Czasami zajmuje mi kilka miesięcy, aby wybrać jedną rzecz, która naprawdę mi się podoba. Tak było między innymi z kolorem farby na ściany. W zeszłym roku kupiłam próbki i nawet pomalowałam nimi kawałek ściany. Dopiero w tym roku zdecydowałam, że jeden z tych kolorów faktycznie trafi na moje ściany. Kiedy? Pewnie dopiero za kilka miesięcy.


Łatwiej jest jednak zmienić meble czy nawet ich część zanim zrobimy pełny remont. Muszę przyznać, że od lat pracuję z domu, więc muzę mieć wygodne miejsce do pracy i dobre krzesło. Uwierzcie mi siedząc po 8-10 godzin przy komputerze szybko można poczuć, czy krzesło jest naprawdę wygodne, a nie tylko ładne.

Część mojego remontu obejmuje też wymianę mebli. Jednak zamiast klasycznego biurka czy stołu robię blat na szerokość ściany. Tak mi będzie wygodniej i będę miała dużo miejsca. Jednak potrzebne mi jest też wygodne krzesło. Ostatnio widziałam bardzo ciekawe i wyglądające na wygodne krzesła nowoczesne. Najbardziej podoba mi się wariant Madryt Gold, choć Adrien Velvet może być lepiej dosuwane do blatu. Krzesła wyglądają super i są proste, ale coś w nich jest. Może to te złote nogi? Do pracy przy komputerze nie muszą mieć ogromnego krzesła. W zasadzie podłokietników nie używam, bo łokcie leżą na blacie. Nie zawsze się nawet opieram. Jak w tym momencie siedzę prosto i tyle :)

Takie samo krzesło dostawię do toaletki, ponieważ i tu potrzebuję czegoś nowego. Do tej pory używam zwyczajnego drewnianego krzesła, które pewnie ma już z 30 lat. Jak widzicie po wybranych modelach, które wpadły mi w oko chcę mieć przestrzeń w stylu glam, może nawet eklektycznym. Upatrzyłam już również stojak na rośliny, choć posiadam tylko fikusa Benjamina o wysokości 160 cm. Także myślę nad wymianą lustra nad toaletką.

Na ten moment dla mnie priorytetem jest zmiana koloru ścian, założenie blatu pod część z oknem oraz kupienie nowych wygodnych krzeseł do biurka i toaletki. Jakby nie było toaletka dla blogerki urodowej to też miejsce pracy. A wy planujecie jakiś remont?


\\

wtorek, 2 czerwca 2020

Recenzja - Velvetic hypoalergiczne plastry z woskiem

Recenzja - Velvetic hypoalergiczne plastry z woskiem
Używaliście kiedyś wosku do depilacji? Ja się przyznaje, że miałam kilka podejść. Ale nigdy efekt mnie nie zadowolił. A to kleiło się za słabo i nic nie łapało, a to była droga i renomowaną marka, a włosków na plastrze pięć na krzyż... Aż trafiłam na plastry hypoalergiczne od Velvetic.


Co nam obiecuje producent?
Przede wszystkim hypoalergiczną formułę, która nie zawiera żywic, pigmentów i nut zapachowych. Zapewnia też, że szybko i starannie usuwa włoski. Na skórze mają nie pozostawać klejące zabrudzenia. Co ciekawe plastrów nie trzeba rozgrzewać przed użyciem. Efekt ma pozostać aż do 8 tygodni, a odrastające włoski mają być coraz cieńsze.


Czy zgadzam się z obietnicami producenta?
Tak śmiało mogę się zgodzić. Wosk świetnie łapie włosy, nawet takie czarne i grube... ale też słabsze i cieńsze. Testowałam go na różnych partiach ciała i działa tak samo dobrze w strefie bikini (ta część na nogach w pachwinie) jak na łydkach. I naprawdę nie trzeba go rozgrzewać. Wystarczy rozlepić plaster, przykleić, dobrze docisnąć i oderwać. Włosy faktycznie nie odrastają szybko, ale tutaj to już sprawa naszego organizmu. Każdej osobie włoski mogą rosnąć w innym tempie. Co do klejących zabrudzeń. Kiedy zrywałam plaster na kilka razy (bikini) to faktycznie zostało na skórze trochę wosku, ale można go zmyć dołączoną chusteczką. Także naprawdę śladu po wosku nie ma.


Moja opinia:
W opakowaniu mamy trzy wielkości plastrów co jest fajne, bo nawet na nogach są miejsca, które łatwiej zrobić małym plastrem niż wielkim. Mniejsze plastry są świetne do wąsa, a nawet do bardziej dokładnej regulacji bikini. Plastry kwadratowe są idealne właśnie do bikini, ale też do nóg np. kostki, kolana. Duże plastry sprawnie pozbywają się włosów np. z łydek. Taka różnorodność w dużym opakowaniu według mnie jest świetną opcją.


Pozostaje kwestia czy są dobre. No i tu miałam ogromne zaskoczenie już przy pierwszym plastrze! Na pierwszy ogień poszło bikini i to był błąd. Z plastrami jest tak, że jak nakleisz to już musisz rwać nie ma powrotu. A niestety ta partia boli mocno. Jednak jednym małym plastrem zrobiłam całą stronę! Bo niesamowicie dobrze rwie i do tego można go przyklejać i odrywać 5-6 razy i nie traci mocy! Są to najbardziej dokładne a zarazem najbardziej wydajne plastry jakie miałam! Jeden kwadratowy plaster, oczywiście jak się go rozklei mamy dwa plasterki, wystarczył mi na cały region. Nie żałuję choć nie powiem wosk jednak trochę boli, zwłaszcza jak się go robi samemu i nie ma wprawy. Tak samo działają większe i najmniejsze plastry. Też można je kleić i odrywać kilka razy.

Powiem wam, że w porównaniu do innych bardziej znanych marek, te plastry powinny dostać jakąś nagrodę za lepkość i dokładność. Nigdy nie miałam tak dobrych plastrów i muszę się zaopatrzyć w kolejne pudełka. Na szczęście u mnie włoski po depilacji odrastają wolno i widać, że są słabsze, więc każda kolejna depilacja jest szybsza, łatwiejsza i mniej boli. Niestety wyrywanie włosków powoduje dyskomfort i może boleć, ale z drugiej strony u mnie golenie maszynką powoduje duże podrażnienie, które schodzi kilka dni, a od wosku tak mi się nie robi. Dla mnie efekt jest warty tej odrobiny boleści.



sobota, 2 maja 2020

Recenzja - Efektima płatki pod oczy z retinolem i maseczki peel off

Recenzja - Efektima płatki pod oczy z retinolem i maseczki peel off
Bardzo lubię markę Efektima i chętnie sprawdzam ich nowości. Albo po prostu kolejnej kosmetyki, które mają w ofercie, a których jeszcze nie używałam. Obecnie kiedy siedzimy w domach (mam nadzieję, że ten kto może faktycznie zostaje w domostwie), mamy dużo czasu na różne kosmetyczne eksperymenty, czy też po prostu regularne domowe SPA.


Płatki pod oczy Retinol i Witaminy

Płatki od Efektimy miałam już nie raz. Naprawdę bardzo fajne, hydrożelowe płatki, które się nie zsuwają i naprawdę dobrze pielęgnują skórę pod oczami. Mogę spokojnie w nich czytać, oglądać serial, siedzieć, chodzić czy leżeć - nie ruszą się z miejsca.

Wiem, że dużo osób jednocześnie nakłada maseczkę i płatki. Tutaj mam dla was pewną uwagę. Płatki nasączone są serum, którego się nie zmywa! Zatem nakładajcie płatki z maseczkami w płachcie czy peel off, które nie wymagają właśnie zmywania. Serum najlepiej jest po prostu wmasować w skórę i potem dokończyć swoją pielęgnację.


A efekty? Skóra pod oczami jest napięta, nawilżona, odświeżona. Sam retinol działa przeciwzmarszczkowo, więc przy regularnym stosowaniu i tu powinna nastąpić poprawa. Ja płatków używam wieczorem, po całym dniu spędzonym przed komputerem i naprawdę działają jak kompres.

Maseczki peel off - ROSE, DIAMOND, GOLD

Opiszę te maseczki razem, ponieważ ich działanie dla mnie jest bardzo podobne. Maseczka Rose zawiera ekstrakt z płatków róży oraz d-panthenol. Maseczka Diamond jest z drobinkami diamentów i kwasem hialuronowym. Maseczka Gold oczywiście zawiera złoto i kwas hialuronowy.


Powiem wam, że byłam zaskoczona jak pierwszy raz zrobiłam maseczkę Rose. Zasychała dłużej niż producent informuje, może około 30 minut, ale to normalne. Wszystko zależy od tego czy równo uda wam się nałożyć warstwę maseczki. Jedna saszetka wystarcza w sam raz na jedną aplikację, co jest na plus. Nałożyłam maseczkę i już czułam w palcach, że jest bardziej żelowa niż wodnista. Oderwanie nie sprawiało żadnego problemu i co ważniejsze nie bolało, ani też skóra nigdzie nie była czerwona. Maseczka oderwała się w jednym płacie. Zauważyłam, że od strony skóry była jakby żelowa, ale z wierzchu klasycznie zaschła na skorupę. Myślę, że dzięki tej konsystencji bardziej żelowej niż wodnej, łatwiej ją oderwać i przede wszystkim jest to bezbolesne.

Po tych maseczkach można oczekiwać ładne, miękkiej, odżywionej i rozświetlonej cery. U mnie to efekt bardzo ładnej buzi, jak po dobrym kremie, ale bez tej kremowej warstwy. Moim zdaniem te maseczki świetne są z rana przed makijażem. Zwłaszcza, jeśli chcemy, aby trzymał się cały dzień lub chcemy mieć idealnie gładką skórę. Wieczorem oczywiście też będą przyjemnością i odżywią skórę.



Copyright © 2016 N. o kosmetykach , Blogger